AKT II
SCENA 1
Pokój Marka. Skromny, ciasny. Biurko z lampką, komputer, niewielka kanapa z poduszkami, trzy proste krzesła, może stolik. Marek wprowadza Patryka.
MAREK (pokazuje gestem na pokój).
No to witaj w moim królestwie.
PATRYK
Fajnie tu masz. A co to jest? (pokazując na plakat)
MAREK
Nie poznajesz? To przecież Elvis Presley.
PATRYK
Nie no, to wiem! Tylko technika tego rysunku jest jakaśâ€¦ hm… Odjechana?
MAREK (zbliża się do ściany z plakatem)
Chodź, zobacz, jak to jest zrobione.
PATRYK
No to są litery, cyfry i jakieś „krzaczki” . Tylko czemu po prostu nie użyto pikseli?
MAREK
Wiesz, bo to wydruk z drukarki z lat siedemdziesiątych. One drukowały bardzo niewiele znaków, a grafiki to już w ogóle. A ten Presley to taka zabawa programistów.
PATRYK
Ale po co to robili?
MAREK
Po prostu dla relaksu. Udowadniali, że komputer można też wykorzystać do tworzenia grafiki, chociaż była bardzo prymitywna.
PATRYK
A skąd masz taki stary plakat?
MAREK (z dumą)
Zdobyłem na aukcji internetowej. Lubię zbierać takie informatyczne starocie. Martyna twierdzi, że jestem fanatykiem.
PATRYK (zerka na zegarek)
Jeszcze jej nie ma.
MAREK
Normalka. Zawsze się spóźnia. Ale nie będziemy tracić czasu (siada przy biurku, a Patryk obok niego). Najpierw pokażę ci grę z umowną grafiką. Pograj sobie chwilę.
PATRYK (gra jakiś czas, a Marek przypatruje się uważnie, potem wstaje i zaczyna chodzić po pokoju)
To jest nawet fajne. Grafika trochę kijowa, ale można się pobawić.
MAREK
Ktoś, kto to zaczął, nie mógł tego dokończyć. I teraz twoja w tym głowa, żeby grafika była lepsza. (po chwili). A teraz słuchaj. W tej grze gracz wciela się w jedną z osób z grupy przyjaciół. Jego zadaniem jest wspieranie ich tak by wspólnie zwyciężyli w walce z kosmiczną inwazją.
PATRYK
To nie mam sam walczyć, tylko troszczyć się o przyjaciół?
MAREK
W tej grze to nawet ważniejsze niż własne osiągnięcia. W wersji sieciowej twoi przyjaciele to inni gracze tej samej grupy. Zresztą wszystko zobaczysz, jak ci prześlę scenariusz gry, musisz mi tylko zostawić maila.
PATRYK
Ok.
MAREK
A teraz szkicowanie postaci. No dalej, zaproponuj coś!
PATRYK
Tylko, że ja nie wiem jak się zabrać za narysowanie tego w trzech wymiarach.
MAREK
To jest dosyć proste. Wiesz jak się tworzy modele do sklejania z kartonu?
PATRYK
No jasne! Co to za filozofia, wyciąć siatkę, zagiąć i skleić!
MAREK
Tu jest podobnie. Wszystko rysujesz na płaskim i przekazujesz komputerowi, jak ma „posklejać” ten obraz graficzny w trzech wymiarach.
PATRYK
Åatwo powiedzieć.
MAREK (pochodzi do modelu postaci z drutu)
Zobacz. Dla każdego modelu przygotowujesz taką siatkę opisującą kształt jego powierzchni Po prostu skrajne punkty w przestrzeni.
PATRYK
No powiedzmy, że by mi się to udało.
Marek sięga po płachtę kolorowego papieru i narzuca ją na postać przyciskając, tak że papier napina się na drutach.
MAREK
Widzisz? Gdy dokładnie pokolorujesz płaski rysunek to można go nałożyć na trójwymiarowy szkielet i już masz gotowy model.
PATRYK
Ok, skumałem.
MAREK
Teraz tylko trzeba znaleźć odpowiedni program do projektowania trójwymiarowego, ale to może później, bo…
MARTYNA (wchodzi. Chłopcy odwracają się)
Hej!
PATRYK
Ahoj!
MAREK
Ile to tym razem? Trzydzieści minut (do Patryka). Mówiłem, że ona zawsze każe na siebie czekać!
MARTYNA
Nie marudź, ważne, że jestem.
MAREK
No to poznajcie się. To Martyna, która tworzy scenariusze i dialogi do naszej gry, a to Patryk, który pięknie maluje.
PATRYK
Gdybym wiedział, że jesteś taka ładniutka, to bym się nie wahał (odwraca wzrok, speszony).
MARTYNA
Mam nadzieję, że malowanie wychodzi ci lepiej niż podryw.
MAREK
Skoro już jesteśmy razem to chciałem wam powiedzieć, że znalazłem taki konkurs „YoungGames”, który jest dla takich jak my nieletnich amatorów tworzących gry.
PATRYK
To co. Chcesz startować?
MAREK
Właśnie! To nas powinno zmotywować.
MARTYNA
Dobry pomysł. Ja się zgadzam.
PATRYK
Tylko czy damy radę skończyć? Parę miesięcy to chyba nie za długo przy robieniu takiej gry?
MARTYNA
Skądś ty się urwał? W takich konkursach wysyła się bardzo dokładne opisy projektu, a grę prezentuje się dopiero w finale.
MAREK
Chyba damy radę. No to do pracy, chojracy!
PATRYK
Co takiego?
MAREK
Eeee… nic… to takie powiedzenie… jednego naszego znajomego. W każdym razie, do roboty!
PATRYK (mruga do Martyny)
Pora się zmierzyć z tym potworem (wskazuje głową na komputer).
MARTYNA
Ja z takim „potworem†mogłabym się mierzyć całymi godzinami, ale skoro ty się boisz…
PATRYK
Naprawdę ze mnie komputerowa noga. Nawet jak ja jestem „na takâ€, to te maszyny są bardzo na „nieâ€.
MAREK (siadają na krzesłach)
No to musimy cię zaprzyjaźnić z komputerem!
MARTYNA (do Marka z przekąsem)
Ależ ty szafujesz słowem „przyjaźńâ€.
Marek przygląda się Martynie w milczeniu.
PATRYK
To na czym skończyliśmy?
Światła gasną.
SCENA 2
Martyna sama na kanapie w pokoju Marka. Marek wchodzi do pokoju.
MARTYNA
Nareszcie poszedł!
MAREK
E, nie bądź taka! Świetnie rysuje, przecież sama widziałaś!
MARTYNA
Ale co to za palant! Te jego głupie odzywki. Rzygać mi się chciało! Jak to on powiedział? „Pora się zmierzyć z tym potworem†(przedrzeźnia Patryka). I ten żałosny flirt, no nie mogę!
MAREK
Ale przynajmniej odwaliliśmy kawał dobrej roboty! Dokończyliśmy wprowadzać skrypty z dialogami obrony przed atakiem kosmicznych dronów. No i przede wszystkim poprawiłem błąd pogarszający celność strzelecką. Patryk mnie na to naprowadził.
MARTYNA
No ok, ok! Ale cały czas brakowało mi Darka.
MAREK (wzrusza ramionami)
Mnie też go brakuje.
MARTYNA
Pamiętasz, ile godzin spędzaliśmy razem? Wymyślanie kolejnych gier, Przeglądanie tych rysunków Darka, które nam szkicował na zawołanie. I testowanie ich na naszych pecetach.
MAREK
Fajnie wtedy było. To chyba Darek miał największy zapał do wszystkiego z całej naszej trójki. „Do pracy, chojracy!†(śmieją się. Potem zapada ciężkie milczenie).
MARTYNA
Ktoś taki nie powinien zapaść w śpiączkę, co? Nie wiem, czemu myślałam, że to się zdarza tylko dorosłym. Głupia jestem, co?
MAREK
Cóż, twoja naiwność czasem poraża…
MARTYNA (rzuca w niego małą, ozdobną poduszką. Marek się uchyla)
Ty bubku! Miałeś zaprzeczyć!
MAREK (pokazuje jej język)
Kup sobie okulary!
MARTYNA
Dobra, muszę lecieć.
MAREK
Puść mi sygnał, jak wrócisz. A następnym razem się nie spóźnij!
MARTYNA
Masz jak w banku, że się spóźnię! Ten cały Patryk działa na mnie jak płachta na byka!
MAREK
Przyjdź wcześniej to pobędziemy trochę sami.
MARTYNA
Ok. No to do czwartku! I nie zaprogramuj się na śmierć!
Wychodzi. Marek siada przy komputerze i pisze coś na klawiaturze. Światła gasną.
SCENA 2
Pokój Marka. Marek i Martyna przed komputerem. Obok miska chipsów.
MAREK
Turing nie stworzył swego modelu komputera żeby na nim liczyć.
MARTYNA
To po kiego czorta?
MAREK
Zamierzał pokazać to, czego komputer nie potrafi policzyć.
MARTYNA
To po co wymyślił taki słaby komputer?
MAREK
Bo to cecha każdej maszyny liczącej. I on to udowodnił matematycznie. A później…
Wchodzi Patryk
PATRYK (entuzjastycznie)
Ahoj!
MARTYNA (zbyt przesadnie)
Ahoj!
MAREK
No, cześć! Gotowy na ciężką harówkę przy potworze?
MARTYNA
Pffff!
PATRYK
Doszkoliłem się z komputerów! Choć nie obyło się bez problemów. Raz nawet cały obraz odwrócił mi się do góry! A musiałem coś przeczytać i dostałem skrętu szyi (wykręca szyję i robi głupią minę. Martyna chichocze, Marek się uśmiecha).
MARTYNA
Wcisnąłeś pewnie po parę klawiszy na raz! Zupełnie jak mój kot, kiedy sobie urządza spacery po klawiaturze! (śmieją się)
MAREK
Siadaj!
PATRYK
Jak to było? „Do pracy, kozacyâ€?
MARTYNA (pochmurnieje)
Nie.
Dzwoni telefon Marka.
MAREK
O, muszę odebrać, sorry. Halo? (wychodzi z pokoju. Patryk siada obok Martyny. Martyna klika na komputerze, nie patrzy na niego).
PATRYK
Wiesz co, Martyna, chyba… muszę cię przeprosić.
MARTYNA (odwraca się w jego stronę).
O! A za co?
PATRYK
Bo to nasze pierwsze spotkanie trochę… no… gadałem takie głupoty.
MARTYNA (macha ręką)
Każdemu się zdarza.
PATRYK
Tak już mam, jak chcę dobrze wypaść. Zawsze coś schrzanię. Tak samo z tym konkursem, Marek ci mówił? Dostałem tylko wyróżnienie. A zachciało mi się pierwszego miejsca (prycha).
MARTYNA (już łagodniej, przyglądając mu się)
Marek twierdzi, że twój obraz był lepszy od tego zwycięskiego. Przecież ładnie malujesz, to widać.
PATRYK
Wiesz, najgorsze jest to, że prawie od zawsze wiedziałem, że chcę malować. A do tej pory za to wszystko tylko marne wyróżnienia. Ja się tak głupio szczyciłem tym. Bo moi koledzy to nie wiedzą jeszcze, co chcą robić. A mnie malowanie od zawsze pasjonowało.
MARTYNA
To zupełnie tak jak ze mną, Markiem i Dar… i komputerami. Mało kto to rozumie tak naprawdę.
PATRYK (smutno)
Ale wy przynajmniej macie siebie. Na pewno nie czujesz się taka samotna…
MARTYNA
Fakt…
Wraca Marek
MAREK
Sorry, że to tyle trwało! Coście zdziałali? (patrzy na monitor) No ładnie! Nic! Obijacie się!
PATRYK
No nie do końca. Ja tam się obkułem na mur beton (z dumą) z tego, jak tworzyć tę trójwymiarową grafikę.
MAREK
I co? Już wiesz jak to robić?
PATRYK
Na razie tylko w najogólniejszym zarysie, ale już wiem gdzie szukać i do wszystkiego dojdę sam.
MAREK
Największy zgryz będziemy mieli pewnie z animacjami.
PATRYK
Tak. To nie tylko problem samego kształtu postaci, ale też odpowiedniego zginania się jej części. To musi następować nie tylko w odpowiednich miejscach, ale też być skoordynowane w czasie by było naturalne i płynne. Teraz to wszystko jest jakieś sztywne, a ruchy powinny sie odbywać z gracją. Najprościej byłoby postarać się o gotowe postacie, ale albo mają drogie licencje, albo wszystkim się już opatrzyły.
MAREK
A może jednak poszukaj jakichś gotowców? A nuż da sie w nich coś zmienić, żeby były bardziej oryginalne.
PATRYK
Na takie manipulacje nie zawsze pozwala licencja, ale mogę posprawdzać.
MAREK
Ach, te prawnicze zawijasy! O ileż łatwiejsze byłoby życie bez tego!
PATRYK
Nie opowiadaj, bo to nawet nam się przydaje, gdy chronimy własny produkt.
W międzyczasie gasną światła, słychać jeszcze głosy rozmawiających.
SCENA 3
Ten sam pokój.
MARTYNA (kładzie się na kanapie i patrzy w sufit)
Nie ma szans! Ja już nie kontaktuję!
PATRYK (wstaje i przeciąga się)
No, przerwa nam dobrze zrobi.
MAREK
Dobra, na dzisiaj koniec z tym!
PATRYK
Może posłuchamy muzyki?
MARTYNA (podnosi się)
O tak!
MAREK
Ok, czekajcie, zaraz coś fajnego włączę.
Podchodzi do komputera i włącza coś skocznego. Zaczynają tańczyć. Co jakiś czas ktoś sięga po chipsa. Najpierw każdy tańczy samodzielnie, później Martyna chwyta za ręce Marka i wirują, a potem Patryka. Światła gasną, kiedy muzyka jeszcze gra.
SCENA 4
Zapalają się światła. Marek chce włączyć kolejną piosenkę.
MARTYNA
Nie, nie, lwy parkietu! Już trochę późno.
PATRYK
No tak, trzeba by się zwijać.
MAREK
Mam wyrzuty sumienia, że przepuściliśmy godzinę.
PATRYK
No co ty, było fajnie.
MARTYNA (uśmiecha się)
Właśnie! Nie można cały czas pracować! Patryk, odprowadziłbyś mnie?
PATRYK
No jasne!
MARTYNA
Dobra, to lecimy! Cześć!
PATRYK
Ahoj!
MAREK
Cześć!
Wychodzą, światła gasną.
