AKT III
SCENA 1
Pokój Martyny. Większy niż pokój Marka, gustownie urządzony, na ścianach obrazy, zdjęcia, na biurku dobry komputer (gdzieś w tle imitacja akwarium), regał na książki. Mała kanapa, na której siedzą Patryk z Martyną. Coś sobie szepczą (niezrozumiale dla widza), śmieją się, przerywają pocałunkami. Wreszcie Martyna wstaje.
MARTYNA (z uśmiechem)
Nie wiesz, jak to się stało, że łączy nas nie tylko projekt?
PATRYK (unosi ręce)
Nie wiń mnie. Podobno byłem bardzo nieudolnym podrywaczem.
MARTYNA
Nawet nie masz pojęcia, jak mnie na początku denerwowałeś. Chociaż to było już trzy miesiące temu. I teraz … trochę mi wstyd.
PATRYK (podchodzi do Martyny)
Pochyla się nad Martyną i całuje ją.
Nie wstydźmy się miłości. Wiesz, dawniej to myślałem, że tylko malowanie się liczy. A teraz – to bez ciebie nie wyobrażam sobie życia.
MARTYNA (przez chwilę patrzą na siebie, jest wzruszona)
No! (z beztroską). Teraz podryw to ci lepiej wychodzi.
PATRYK
Uczę się przy tobie!
MARTYNA (poważniejąc)
A jak projekt? Wyrobiłeś się ze wszystkim?
PATRYK (drapie się po głowie i uśmiecha przepraszająco)
Może wrócimy do poprzedniego tematu? Jakoś bardziej mi odpowiada…
MARTYNA
Patryk, pytam serio.
PATRYK
Przygotowałem kilka animowanych postaci, ale jeszcze dwie zostały nieobrobione.
MARTYNA (markotnie)
Marek nie będzie zadowolony…
PATRYK
A właściwie czemu nie powiedzieliśmy mu jeszcze o nas? Może zrobimy to dzisiaj?
MARTYNA (sztywnieje. odsuwa się)
Nie, nie! Ani się waż.!
PATRYK
Czemu nie? Będzie zazdrosny? Przecież sama mówisz, że między wami nigdy nic nie było i to tylko twój przyjaciel.
MARTYNA
Z przyjaciółmi różnie bywa. Poza tym myśmy się zawsze śmiali, jak ludzie z klasy obnosili się ze swoimi związkami. Udawali dorosłych, a to było takie szczeniackie! (z pogardą). (Patryk pochmurnieje). Oj, nie złość się! Teraz patrzę na to trochę inaczej!
PATRYK
Ale Marek powinien wiedzieć.
MARTYNA
Sama mu powiem w odpowiednim momencie.
Wchodzi Marek.
MAREK
Ty już jesteś? Co tak wcześnie?
MARTYNA
Nie marudź. Do pracy, kozacy? (i uśmiecha się do Patryka, po czym odwraca wzrok. Marek im się dziwnie przygląda)
Marek rozkłada swego laptopa. Za jego plecami Patryk z Martyną chwytają się za koniuszki palców.
MAREK
Nie stójcie tak za mną. Martyna! Miałaś opracować różne wersje zakończenia gry. A ty, Patryk, weź się wreszcie za jakieś ciekawsze krajobrazy!
Posłusznie siadają. Co chwilę spoglądają na siebie znad ekranów.
MAREK
Podsumujmy. Gra już niby całkiem poprawnie działa, ale jeszcze trochę roboty przed nami. Musimy zadbać o detale. Sporo jest do zrobienia z grafiką postaci. Nie zawsze są wykończone i gdzieniegdzie wychodzą na wierzch rzeczy, które powinny być ukryte. Patryk, trzeba się tym zająć.. Jeśli idzie o dialogi to też niby wszystko jest, ale czasem nie współgrają ze sobą. niekiedy jakaś wypowiedź zupełnie nie przystaje do poprzednich. Martyna, musisz na to zwrócić baczniejszą uwagę.
Martyna z Patrykiem przez cały czas kiedy Marek mówi rzucają na siebie ukradkowe spojrzenia i podśmiechują się. Marek zdaje się tego nie zauważać.
Światła gasną.
SCENA 2
Wchodzi Marek.
MARTYNA
Super, że jesteś.
MAREK
Nie ciesz się, wcale mi nie przeszło.
MARTYNA (ze znużeniem).
O rany, o co się tu wkurzać?
MAREK
Jeszcze pytasz? Nie dość, że romansujesz sobie w naszym zespole, to jeszcze do tego za moimi plecami! Taka z ciebie przyjaciółka?!
MARTYNA (odwraca wzrok)
To Patryk zaczął. Nieudolnie jakoś, ale cicha woda brzegi rwie (uśmiecha się do siebie).
MAREK
A pamiętasz, jak sobie z Darkiem przysięgaliśmy, że tego nie będzie w naszym zespole? Szkoda nam było czasu na jakieś głupie flirty!
MARTYNA
Ale to co innego.
MAREK
Co innego! Ale ty chrzanisz, Martyna! I jeszcze się dziwisz, że szlag mnie trafia?! Przychodzę do Darka, a tu ty przy jego łóżku z tym Patrykiem! Za rączkę! (z kpiną)
MARTYNA
A ty co? Nogi za pas! Brawo! Darek na pewno by zrozumiałâ€¦ (ciszej).
MAREK
Nie wiem, czy by zrozumiał, że Patryk zajął jego miejsce w zespole! A na dodatek od razu tak łatwo mu z tobą poszło! A pomyśleć, że na początku go nie znosiłaś!
MARTYNA
Bardzo jesteś pamiętliwy! Tylko jakoś zapomniałeś, że to ty znalazłeś Patryka i przyjąłeś do zespołu!
MAREK
Ale nigdy bym go nie przyprowadzał do szpitala i jeszcze się migdalił przy łóżku Darka.
MARTYNA
Marek, ty jesteś po prostu zazdrosny! Sam nigdy nie miałeś dziewczyny! I póki myśmy z Darkiem nikogo nie mieli, było dobrze, co? Nie musiałeś się czuć gorszy! Teraz to co innego, nie?
MAREK (odwraca się plecami)
Aleś ty wredna! (na chwilę zapada cisza)
MARTYNA (spokojnie, podchodzi do Marka i kładzie mu rękę na ramieniu)
Sorry. Wcale tak nie myślę. Wkurza mnie po prostu, że nie mogę z tobą pogadać o swoim związku. A przecież jesteśmy przyjaciółmi, nie?
MAREK (odwraca się z lekkim uśmiechem)
Jak najbardziej.
MARTYNA
To że chodzę z Patrykiem, niczego nie zmienia, serio. Nadal jesteś moim przyjacielem. Tak samo jak Darek. A teraz ja mam chłopaka, a ty – nowego przyjaciela.
MAREK
Jak długo ćwiczyłaś przed lustrem tę patetyczną przemowę? (pokazuje jej język)
MARTYNA (śmieje się)
Słuchaj, pomyślałam, że mogliśmy się gdzieś wybrać we trójkę. Jakaś wycieczka za miasto?
MAREK
Po co? Przecież nie potrzebujecie przyzwoitki?
MARTYNA
Ale potrzebujemy przyjaciela.
MAREK
No dobra, przekonałaś mnie! A teraz może mi w końcu wszystko opowiesz? Pewnie nie mogłaś się doczekać, żeby się podzielić każdym najmniejszym szczegółem waszego love story! (z przekąsem)
MARTYNA
Żebyś wiedział! (siadają na kanapie). Och, nie wiem, od czego zacząć…
MAREK
Nie zgrywaj się, wiesz aż za dobrze!
MARTYNA
No ok, więc to było tak…
(światła gasną)
SCENA 3
Marek skupiony pracuje na swoim laptopie. Obok Martyna i Patryk na swoich maszynach.
PATRYK (rozkłada ręce)
To chyba nie jest mój dzień na pracę…
MAREK
To przynajmniej daj pracować innym!
MARTYNA
A mi te dialogi idą nieziemsko trudno.
PATRYK
To może weź za mnie animowanie postaci. Nic mi nie wychodzi. Jakby kukły z drewna.
MAREK
Przestaniecie pieprzyć głupoty. Przez was nie mogę się skupić.
PATRYK (wstaje. Przeciąga się, podchodzi do okna wypatruje na ulicę).
Normalnie chyba wyskoczę.
MARTYNA (chichocze)
No to zostanę młodą wdową.
MAREK
Martyna! Czy tempo wymiany zdań w dialogach jest właściwe? Mam przyspieszyć czy opóźnić?
MARTYNA (z roztargnieniem)
Tak jest dobrze. Jak trzeba opóźnić, to po prostu wstawiam pauzę.
Martyna wstaje, podchodzi do Patryka i obejmuje go od tyłu.
MARTYNA
Kogo tam tak wypatrujesz, przystojniaku?
PATRYK
Nikogo. Czekałem właśnie na ciebie.
MAREK (przygląda się im znad komputera)
Jak oceniacie szanse ucieczki przed kosmicznym zombie? Jak to mam ustawić w programie?
Patryk nie słucha tylko odwraca się i całuje Martynę.
MAREK
No wiecie co?! Mam tego dość. Migdalcie się dalej, ja już nie będę wam przeszkadzał!
Z hukiem zatrzaskuje laptopa i chwytając go pod pachę wybiega z pokoju.
MARTYNA
Oj, Marek, nie obrażaj się!
Patryk próbuje ją zatrzymać, ale Martyna wyrywa się i biegnie za Markiem. Światła gasną.
SCENA 4
Patryk i Martyna w jej pokoju. Siedzą na kanapie. Komputer włączony. Na stole chipsy, paluszki i orzeszki. Patryk trochę czaruje Martynę, całuje itp., ale ona jest rozkojarzona, trochę nadąsana.
PATRYK
No już, dasz mi jeszcze jednego buziaka?
MARTYNA
Yhm.
PATRYK
Chyba nigdy się na ciebie nie napatrzę!
MARTYNA (wzrusza ramionami)
Pewnie nie.
PATRYK
Hej, co się z tobą dzisiaj dzieje? Jesteś jakaś nieobecna. Nie cieszysz się, że się spotkaliśmy?
MARTYNA
Jasne, że się cieszę. Zastanawiam się tylko, czy Marek przyjdzie. Po tym jak ostatnio nas zostawił, nie jest to takie pewne.
PATRYK
Jego sprawa! Przynajmniej będziemy mieli więcej czasu tylko dla siebie! (próbuje ją pocałować).
MARTYNA (sztywnieje i odsuwa się)
Czy te hormony już cię całkiem odmóżdżyły?
PATRYK
O czym ty mówisz?
MARTYNA
Zachowaliśmy się nie fair wobec Marka! A ciebie to nic a nic nie obchodzi! Że ty się nie umiesz opanować! Gdybyś się tak nie kleił do mnie…
PATRYK
Chcesz wszystko zwalić na mnie? Nie pozwolę! (wstaje) A miało być takie miłe popołudnie! Świetnie!
MARTYNA (podchodzi do niego)
Sorry, chyba odbija mi trochę… Strasznie dużo pracy jest jeszcze z tym projektem, a Marek…
PATRYK
Zawsze tylko Marek albo projekt! Ty naprawdę nie masz już o czym gadać?!
Naburmuszona Martyna odchodzi na drugi koniec pokoju
Wchodzi Marek.
MAREK
Jak się macie papużki… (dostrzega, że Patryk i Martyna stoją po przeciwnych stronach pokoju) nierozłączki?
MARTYNA
Hej!
MAREK
Co to, pierwsze małżeńskie kłótnie?
PATRYK
Tak! I to przez ciebie!
MARTYNA
Patryk!
PATRYK
No co? Tak było! A wszystko dlatego, że się czepiasz!
MAREK
Ja się czepiam? Wymagam tylko odrobiny kultury! A ciebie najwyraźniej na to nie stać! Twoja dziewczyna mogłaby cię nauczyć!
MARTYNA (chwyta się za głowę)
Rany! Nie będę tego słuchać! (siada przy komputerze jak gdyby nigdy nic, nuci pod nosem)
PATRYK
Znajdź sobie dziewczynę, to wtedy pogadamy! Tylko musiałbyś choć na chwilę nos wystawić zza komputera!
MAREK
Gdyby nie ja, to ty byś nadal mylił myszkę z monitorem!
MARTYNA
Dostaliśmy się do finału.
MAREK/PATRYK
Co?!
MARTYNA (odwraca się do nich i śmieje się)
Ogłuchliście?! Przyszedł mail na naszą skrzynkę projektową. Przed nami finał konkursu!
Chłopcy podchodzą do komputera.
PATRYK
Serio?
MAREK
Niech mnie ktoś uszczypnie, bo chyba śnię!
MARTYNA
Sami zobaczcie!
MARTYNA
No to, do pracy, kozacy! Nie możemy się zbłaźnić w tym Londynie!
PATRYK
Co? Jakim Londynie?
MARTYNA
Przecież było w regulaminie! Tam odbywa się finał! Przynajmniej jedno z nas musi przedstawić grę.
PATRYK
Great! No to mamy nasze małe święto! Nie ma co tracić czasu na dąsy. Sorry, Marek!
MAREK (smutno)
Nie ma sprawy.
PATRYK (podchodzi do Marka i klepie go w plecy)
Coś ty taki nie w sosie, stary? Podbijamy Londyn! Powinieneś z radości skakać pod sufit!
MAREK
Tylko że ja nie pojadę do Londynu.
PATRYK
Co? Jak to?
MARTYNA
Chyba żartujesz! To ty stworzyłeś ten zespół, a teraz chcesz nas zostawić?
PATRYK (z uśmiechem)
Obiecuję, że nie będziemy się całować w Londynie, co nie, skarbie? (do Martyny). W ogóle! Ani jednego buziaka!
MAREK
Ech, to nie o to chodzi! Ja po prostu nie mogę jechać i koniec. A teraz sorry, chcę zostać sam. Świętujcie za mnie. Przynajmniej możecie się całować do woli! Cześć!
Wychodzi. Marek i Martyna patrzą za nim z niepokojem.
