AKT I

AKT I
SCENA 1

Na ścianach wiszą obrazy. Kilka osób ogląda je. Jeden z chłopców jest wyraźnie urzeczony obrazem z napisem „wyróżnienie”. Kiedy się wreszcie od niego odwraca, zauważa innego chłopaka wpatrującego się w obraz z napisem „1 miejsce”. Podchodzi do oglądającego obraz chłopca i staje obok..

PATRYK (w jego głosie słychać rozczarowanie)
Coś pięknego, nie? To połączenie barw, ta subtelna kreska! Zasłużone zwycięstwo!.

MAREK
Mnie i tak bardziej podoba się twój obraz.

PATRYK (gwałtownie się odwraca)
Kpisz sobie ze mnie czy co?

MAREK
Coś ty. Naprawdę tak myślę.

PATRYK
Akurat! Jury jakoś go nie doceniło!

MAREK
Przecież dostałeś wyróżnienie. To nie byle co.

PATRYK (ze złością i rozczarowaniem)
Weź, przestań! Mój obraz jest o wiele gorszy, to widać gołym okiem! Nigdy nie będę tak dobry! (rzuca ostatnie spojrzenie na obraz nagrodzony 1szym miejscem)

I Patryk odwraca się, zamierzając odejść.

MAREK
Czekaj! Ja potrzebuję właśnie takich obrazów jak twój!

PATRYK (odwraca się znów)
Chcesz go kupić?

MAREK
W pewnym sensie. No… po prostu potrzebuję kogoś kto tak maluje.

PATRYK (z kpiną)
Oto jestem! I co?

MAREK
Pracuję nad takim jednym projektem z przyjaciółką i… (przerwa). W życiu tego nie dokończymy bez kogoś uzdolnionego plastycznie.

PATRYK (zaintrygowany)
Co to za projekt?

MAREK
Gra komputerowa.

PATRYK
Uważaj, bo ci uwierzę! Do tego chyba trzeba ukończyć studia?

MAREK (z uśmiechem)
A ty skończyłeś studia, zanim zabrałeś się za malowanie? (śmieją się obaj).
Naprawdę opracowałem już kilka gier.

PATRYK
I ja miałbym ci pomóc w tworzeniu kolejnej? Zapomnij! Może i umiem malować, ale animacja to ci innego.

MAREK
Ale to proste. Można się nauczyć.

PATRYK
Coś ty, jestem komputerowy tępak. Ledwo odróżniam myszkę od monitora.

MAREK
A ja podobno świetnie tłumaczę. A ty naprawdę masz talent. Jury wcale się nie zna. (uśmiecha się)

PATRYK (śmieje się)
No dobra! To kiedy się widzimy?

Rozbrzmiewa muzyka – widać, jak chłopcy wymieniają się numerami komórek i coś mówią, ale nie słychać słów. Na koniec podają sobie ręce. Patryk odchodzi.

MAREK (wykręca numer)
Martyna? Mogłabyś się na chwilę wyrwać? Jestem w galerii… tak, tej. No nieważne, co robię, powiem ci później. Przyłaź. Czekam na ciebie.

(Światła gasną).

SCENA 2
Marek/Martyna – również w galerii

MAREK
No wreszcie! Myślałem, że się zgubiłaś w czasoprzestrzeni!

MARTYNA (z przekąsem)
Też cię witam serdecznie! Przyszłam najszybciej, jak się dało!

MAREK
Znalazłem plastyka!

MARTYNA (sztywnieje. Z pretensją w głosie).
Jakiego plastyka? Po co?

MAREK
Śpisz, czy co?! Plastyka, który pomoże nam przy grze. Jest trochę oporny, ale może się przekona. Taki Patryk, świetnie maluje, mówię ci! Spójrz, to jego [wskazuje na obraz Patryka]. Dobrze sobie radzi z twarzami i detalami, no nie?

MARTYNA
Fakt, nie jest to złe.

MAREK
No właśnie! Kogoś takiego nam trzeba!

MARTYNA
O nie, Marek! Nie ma mowy! To nie fair! I to bardzo! Już zapomniałeś o Darku?! To jego działka!

MAREK (rozgląda się ucisza ją gestem. Przechodzą na głośny szept)
Ćśśś! To ty chyba zapomniałaś, że Darek leży w śpiączce!

MARTYNA
Pamiętam o tym bardzo dobrze w przeciwieństwie do ciebie! Taki z ciebie przyjaciel?! Ledwo zachorował, już chcesz go kimś zastąpić?!

MAREK
Przecież czas ucieka! Równie dobrze moglibyśmy dać sobie spokój z całym projektem!

MARTYNA
I projekt jest dla ciebie ważniejszy niż przyjaźń?!

MAREK
Ale jak Patryk dołączy, to niczego nie zmieni w naszej przyjaźni, nie rozumiesz?!

MARTYNA (niechętnie, z ociąganiem)
A czy ten cały Patryk zna chociaż odpowiednie narzędzia?

MAREK
Podobno nie.

MARTYNA
Zwariowałeś?! Chcesz pracować z kimś, kto nie zna się na tym? To bez sensu!

MAREK
Jest dobrym plastykiem, a to wystarczy. Poduczymy go trochę i załapie oprogramowanie.

MARTYNA (wzdycha, kręci głową)
Sama nie wiem… A co powie Darek? On tak się cieszył tą grą! A teraz cieszyć się nie może… (wyciera oczy, do których napływają łzy). Bez niego jest tak jakoś dziwnie. Zawsze wszystko robiliśmy w trójkę. Bitowcy, tak na nas wszyscy mówili, pamiętasz?

MAREK
Jak to szło? „Bit do bita gra już bryka”!

MARTYNA
A teraz Darka w tym naszym trio zabrakło i… po prostu nie chcę go zastępować. Już nie lubię tego Patryka! (ze złością)

MAREK
Nie musisz go lubić. Ważne, żeby nam się dobrze pracowało. Przecież Darek chciałby, żebyśmy dokończyli projekt. Sami nie damy rady.

MARTYNA
Zobaczysz, że to nie wypali!

MAREK
Eeee tam! Wypali! Wprowadziłaś już wszystkie dialogi?

MARTYNA
Prawie. Chodźmy do mnie, to ci pokażę, jak to wyszło… [Kierują się w stronę wyjścia] Wiesz, myślałam, w jaki sposób wprowadzić coś takiego, żeby wizerunkowo te postaci z gry były takie jak…

Światła gasną

AKT II

SCENA 1

Pokój Marka. Skromny, ciasny. Biurko z lampką, komputer, niewielka kanapa z poduszkami, trzy proste krzesła, może stolik. Marek wprowadza Patryka.

MAREK (pokazuje gestem na pokój).
No to witaj w moim królestwie.

PATRYK
Fajnie tu masz. A co to jest? (pokazując na plakat)

MAREK
Nie poznajesz? To przecież Elvis Presley.

PATRYK
Nie no, to wiem! Tylko technika tego rysunku jest jakaśâ€¦ hm… Odjechana?

MAREK (zbliża się do ściany z plakatem)
Chodź, zobacz, jak to jest zrobione.

PATRYK
No to są litery, cyfry i jakieś „krzaczki” . Tylko czemu po prostu nie użyto pikseli?

MAREK
Wiesz, bo to wydruk z drukarki z lat siedemdziesiątych. One drukowały bardzo niewiele znaków, a grafiki to już w ogóle. A ten Presley to taka zabawa programistów.

PATRYK
Ale po co to robili?

MAREK
Po prostu dla relaksu. Udowadniali, że komputer można też wykorzystać do tworzenia grafiki, chociaż była bardzo prymitywna.

PATRYK
A skąd masz taki stary plakat?

MAREK (z dumą)
Zdobyłem na aukcji internetowej. Lubię zbierać takie informatyczne starocie. Martyna twierdzi, że jestem fanatykiem.

PATRYK (zerka na zegarek)
Jeszcze jej nie ma.

MAREK
Normalka. Zawsze się spóźnia. Ale nie będziemy tracić czasu (siada przy biurku, a Patryk obok niego). Najpierw pokażę ci grę z umowną grafiką. Pograj sobie chwilę.

PATRYK (gra jakiś czas, a Marek przypatruje się uważnie, potem wstaje i zaczyna chodzić po pokoju)
To jest nawet fajne. Grafika trochę kijowa, ale można się pobawić.

MAREK
Ktoś, kto to zaczął, nie mógł tego dokończyć. I teraz twoja w tym głowa, żeby grafika była lepsza. (po chwili). A teraz słuchaj. W tej grze gracz wciela się w jedną z osób z grupy przyjaciół. Jego zadaniem jest wspieranie ich tak by wspólnie zwyciężyli w walce z kosmiczną inwazją.

PATRYK
To nie mam sam walczyć, tylko troszczyć się o przyjaciół?

MAREK
W tej grze to nawet ważniejsze niż własne osiągnięcia. W wersji sieciowej twoi przyjaciele to inni gracze tej samej grupy. Zresztą wszystko zobaczysz, jak ci prześlę scenariusz gry, musisz mi tylko zostawić maila.

PATRYKAKT I
SCENA 1

Na ścianach wiszą obrazy. Kilka osób ogląda je. Jeden z chłopców jest wyraźnie urzeczony obrazem z napisem „wyróżnienie”. Kiedy się wreszcie od niego odwraca, zauważa innego chłopaka wpatrującego się w obraz z napisem „1 miejsce”. Podchodzi do oglądającego obraz chłopca i staje obok..

PATRYK (w jego głosie słychać rozczarowanie)
Coś pięknego, nie? To połączenie barw, ta subtelna kreska! Zasłużone zwycięstwo!.

MAREK
Mnie i tak bardziej podoba się twój obraz.

PATRYK (gwałtownie się odwraca)
Kpisz sobie ze mnie czy co?

MAREK
Coś ty. Naprawdę tak myślę.

PATRYK
Akurat! Jury jakoś go nie doceniło!

MAREK
Przecież dostałeś wyróżnienie. To nie byle co.

PATRYK (ze złością i rozczarowaniem)
Weź, przestań! Mój obraz jest o wiele gorszy, to widać gołym okiem! Nigdy nie będę tak dobry! (rzuca ostatnie spojrzenie na obraz nagrodzony 1szym miejscem)

I Patryk odwraca się, zamierzając odejść.

MAREK
Czekaj! Ja potrzebuję właśnie takich obrazów jak twój!

PATRYK (odwraca się znów)
Chcesz go kupić?

MAREK
W pewnym sensie. No… po prostu potrzebuję kogoś kto tak maluje.

PATRYK (z kpiną)
Oto jestem! I co?

MAREK
Pracuję nad takim jednym projektem z przyjaciółką i… (przerwa). W życiu tego nie dokończymy bez kogoś uzdolnionego plastycznie.

PATRYK (zaintrygowany)
Co to za projekt?

MAREK
Gra komputerowa.

PATRYK
Uważaj, bo ci uwierzę! Do tego chyba trzeba ukończyć studia?

MAREK (z uśmiechem)
A ty skończyłeś studia, zanim zabrałeś się za malowanie? (śmieją się obaj).
Naprawdę opracowałem już kilka gier.

PATRYK
I ja miałbym ci pomóc w tworzeniu kolejnej? Zapomnij! Może i umiem malować, ale animacja to ci innego.

MAREK
Ale to proste. Można się nauczyć.

PATRYK
Coś ty, jestem komputerowy tępak. Ledwo odróżniam myszkę od monitora.

MAREK
A ja podobno świetnie tłumaczę. A ty naprawdę masz talent. Jury wcale się nie zna. (uśmiecha się)

PATRYK (śmieje się)
No dobra! To kiedy się widzimy?

Rozbrzmiewa muzyka – widać, jak chłopcy wymieniają się numerami komórek i coś mówią, ale nie słychać słów. Na koniec podają sobie ręce. Patryk odchodzi.

MAREK (wykręca numer)
Martyna? Mogłabyś się na chwilę wyrwać? Jestem w galerii… tak, tej. No nieważne, co robię, powiem ci później. Przyłaź. Czekam na ciebie.

(Światła gasną).

SCENA 2
Marek/Martyna – również w galerii

MAREK
No wreszcie! Myślałem, że się zgubiłaś w czasoprzestrzeni!

MARTYNA (z przekąsem)
Też cię witam serdecznie! Przyszłam najszybciej, jak się dało!

MAREK
Znalazłem plastyka!

MARTYNA (sztywnieje. Z pretensją w głosie).
Jakiego plastyka? Po co?

MAREK
Śpisz, czy co?! Plastyka, który pomoże nam przy grze. Jest trochę oporny, ale może się przekona. Taki Patryk, świetnie maluje, mówię ci! Spójrz, to jego [wskazuje na obraz Patryka]. Dobrze sobie radzi z twarzami i detalami, no nie?

MARTYNA
Fakt, nie jest to złe.

MAREK
No właśnie! Kogoś takiego nam trzeba!

MARTYNA
O nie, Marek! Nie ma mowy! To nie fair! I to bardzo! Już zapomniałeś o Darku?! To jego działka!

MAREK (rozgląda się ucisza ją gestem. Przechodzą na głośny szept)
Ćśśś! To ty chyba zapomniałaś, że Darek leży w śpiączce!

MARTYNA
Pamiętam o tym bardzo dobrze w przeciwieństwie do ciebie! Taki z ciebie przyjaciel?! Ledwo zachorował, już chcesz go kimś zastąpić?!

MAREK
Przecież czas ucieka! Równie dobrze moglibyśmy dać sobie spokój z całym projektem!

MARTYNA
I projekt jest dla ciebie ważniejszy niż przyjaźń?!

MAREK
Ale jak Patryk dołączy, to niczego nie zmieni w naszej przyjaźni, nie rozumiesz?!

MARTYNA (niechętnie, z ociąganiem)
A czy ten cały Patryk zna chociaż odpowiednie narzędzia?

MAREK
Podobno nie.

MARTYNA
Zwariowałeś?! Chcesz pracować z kimś, kto nie zna się na tym? To bez sensu!

MAREK
Jest dobrym plastykiem, a to wystarczy. Poduczymy go trochę i załapie oprogramowanie.

MARTYNA (wzdycha, kręci głową)
Sama nie wiem… A co powie Darek? On tak się cieszył tą grą! A teraz cieszyć się nie może… (wyciera oczy, do których napływają łzy). Bez niego jest tak jakoś dziwnie. Zawsze wszystko robiliśmy w trójkę. Bitowcy, tak na nas wszyscy mówili, pamiętasz?

MAREK
Jak to szło? „Bit do bita gra już bryka”!

MARTYNA
A teraz Darka w tym naszym trio zabrakło i… po prostu nie chcę go zastępować. Już nie lubię tego Patryka! (ze złością)

MAREK
Nie musisz go lubić. Ważne, żeby nam się dobrze pracowało. Przecież Darek chciałby, żebyśmy dokończyli projekt. Sami nie damy rady.

MARTYNA
Zobaczysz, że to nie wypali!

MAREK
Eeee tam! Wypali! Wprowadziłaś już wszystkie dialogi?

MARTYNA
Prawie. Chodźmy do mnie, to ci pokażę, jak to wyszło… [Kierują się w stronę wyjścia] Wiesz, myślałam, w jaki sposób wprowadzić coś takiego, żeby wizerunkowo te postaci z gry były takie jak…

Światła gasną