Wstyd

Pamiętam trzy takie fotki.
Kompletnie nagiego … niemowlaka. Okropnie mnie zawstydzało w wieku siedmiu lat, kiedy usiłowałem niedopuścić by oglądała je nasza dwudziestoletnia gosposia.
Inne zdjęcie kilkulatka w krótkich spodenkach, który ściskał coś pomiędzy nogami przykrywając rękoma. Najgorsze w tym były wyjaśnienia rodziny, że przykrywałem butelkę ze smoczkiem, której wtedy zacząłem się już wstydzić.
Pozowane w atelier fotograficznym zdjęcie z bratem „policzek przy policzku”, które wyglądało tak jakoś strasznie ulizanie i niemęsko. Od razu po sesji fotograficznej wiedziałem, że mi się nie będzie podobać i reklamowałem je u mamy. Po krótkim czaie mama mnie uspokoiła, że „klisza pękła”. Trzeba więc sobie wyobrazić moją złość kiedy zdjęcie „odrodziło się” w rodzinnym albumie.
Jest też wydarzenie nad strumieniem kiedy w trakcie wycieczki szkolnej zmieniałem kąpielówki i nie zorientowałem się, że cała wycieczka mnie podglądała. Nauczycielka później w szkole prowadziła dochodzenie twierdząc, że chodzi o mojego brata. Jednak kumpel mnie „uspokajałâ€, że to mnie podglądano. Na szczęście chyba kompromitujących mnie fotek nie było, bo nie wiem co by się ze mną działo jakbym je zobaczył. A w tym wieku byłem okropnie wstydiwy. Dopiero wiele lat później starsi chłopacy z drużyny koszykarskiej skłonili mnie do brania natrysku nago śmiejąc się z mojej wstydliwości. Udało im się wykarczować wstyd wstydem, chociaż oczywiście nie tak do końca.