Obudziłem się cały mokry. Zdziwiony, że żyję patrzyłem na świat. Przecież wczoraj zabił mnie obcy. On też trysnął krwią. Dokładnie obejrzałem swoje ciało i ani śladu rany. Nie było widać też żadnych plam po krwi ani na ciele ani na rzeczach. Nagle, włączyło się radio połączone z budzikiem. Zaraz, zaraz. Przecież to dokładnie te same wiadomości co wczoraj, a o naszej potyczce ani słychu.
Przerwałem te rozmyślania i poszedłem do pracy. Opowiedziałem o moich odczuciach kumplowi z pokoju.
– To przecież tak jak w tym filmie z Tomem Cruise. Zaraz, jak to on się nazywał „Jutro†czy jakoś tak – wykrzyknął po czym streścił mi cały film.
W tym filmie Ziemię zaatakowała nie tyle obca cywilizacja co połączony w jeden rozproszony organizm twór. Wśród tysięcy szeregowych wojowników było kilkudziesięciu dowódców zwanych Alfa takich, że śmierć jednego z nich wywoływała reakcję naczelnego wodza zwanego Omega. Omega cofał czas do poprzedniego dnia z tym, że on i dowódcy zachowywali pamięć tego co się zdarzyło. Szeregowi żołnierze i oczywiście wrogowie nie pamiętali nic, bo dla nich czas zwyczajnie się cofnął. W ten sposób Omega miała potężną moc zwyciężania każdego wroga pomimo początkowych porażek. Główny bohater tego filmu został zbryzgany krwią obcego typu Alfa, który w ten sposób przekazał mu swoją moc powiadania Omegi o swojej śmierci i wywoływania reakcji cofania czasu.
– Ależ to jest koszmar! – wykrzyknąłem.
– Nieprawda! To była szansa dzięki, której Cruise zabił Omegę i obcy przegrali.
