W fotelu siedzi mężczyzna i czyta gazetę.
Do pokoju wchodzi chłopiec.
ALAN: Tato! Kiedy mi kupisz komputer?
TATA: A naprawdę jest ci potrzebny?
ALAN: Tak, bo ja też chcę jak ty być programistą i muszę szybko zacząć by być w tym dobry.
TATA: Dobrze, więc idziemy do sklepu kupić ci twój pierwszy, własny komputer !
Â
Trzaskają drzwiczki samochodu i następuje warkot odjeżdżającego pojazdu.
Chwilka muzyki.
Samochód hamuje i otwierają się drzwiczki.
Â
TATA: Popatrz na tego sprzedawcę komputerów jak zachwala swój towar.
Piosenka sprzedawcy komputerów
Â
1.Wystąpię w roli komputera,
co ciekawe części zawiera
Â
Trochę tych urządzeń chowa
ma centralna obudowa
Â
Piękny obraz ci utworzę
na mym dużym monitorze
Â
Klawiatura dotyk czuje
i znaki mi przedyktuje
Â
Myszka ręce twej pozwala,
by mój ekran przeszukała
Â
A drukarka na papierze
pisze to, co jej powierzę
Â
REFREN:
Komputer lubi Alana
bo Alan jego części zna
Wystarczy podzespołów trochę
by ze sprzętu mieć radochę
Â
2. Mikrofon plus głośniki
to przekaz głosu i muzyki
Â
Dyskietki służą do tego
byś mógł dane wziąć, kolego
Â
W Internet wejdę bez problemu
używając jakiegoś modemu
Â
Dzięki skanerowi zaś potrafię
odczytać rysunek albo fotografię
Â
Pamięć RAM ma tyle komórek,
Że tworzą gigantyczny sznurek
Â
RAM pamięta dane i programy,
gdy je procesorem przetwarzamy
Â
REFREN:
Komputer lubi Alana
bo Alan jego części zna
Wystarczy podzespołów trochę
by ze sprzętu mieć radochę
3.Dzięki kamerze potrafię
nagrać film lub zrobić ci fotografię
Â
Z joystickiem lub kierownicą
dzieci grami się zachwycą
Â
Dyski twarde tak dobrane
by spamiętać wszystkie dane
Â
Pendrive to dane bieżące
Możesz go mieć w kieszonce
Â
Zamiast używać mleka od krowy
Zasilacz pożera prąd sieciowy
Â
Komputera takie powitanie:
Mam to, by ci pomagać, Alanie
Â
REFREN:
Komputer lubi Alana
bo Alan jego części zna
Wystarczy podzespołów trochę
by ze sprzętu mieć radochę
Â
TATA: A teraz podejdź Alanie do poszczególnych części i zapoznaj się z nimi.
ALAN: Ale OBUDOWA! Jestem Alan Bit.
OBUDOWA: Hej Alanie! Uważaj! Nie kop mnie jak będę stała pod biurkiem.
ALAN: Cześć Monitorze! Jestem Alan Bit.
MON ITOR: Hej Alanie! Uważaj! Precz ode mnie z brudnymi palcami.
ALAN: Cześć Klawiaturo! Jestem Alan Bit.
KLAWIATURA: Hej Alanie! Uważaj! Nie wal we mnie jak w bęben.
ALAN: Cześć Myszko! Jestem Alan Bit.
MYSZKA: Hej Alanie! Uważaj! Delikatnie mną przesuwaj i nigdy nie chwytaj za ogonek.
ALAN: Cześć Drukarko! Jestem Alan Bit.
DRUKARKA: Hej Alanie! Uważaj! Nie wyrywaj ze mnie kartek zanim nie zadrukuję i cierpliwie usuwaj kartki jak się zatnę.
ALAN: Cześć Mikrofonie! Jestem Alan Bit.
MIKROFON: Hej Alanie! Tylko uważaj! Nie pluj we mnie jak mówisz.
ALAN: Cześć CD! Jestem Alan Bit.
CD: Hej Alanie! Uważaj! Z paluchami precz od mojej srebrzystej powierzchni.
ALAN: Cześć Modemie! Jestem Alan Bit.
MODEM: Hej Alanie! Uważaj! Nie rzucaj mną o ścianę jak zerwie się połączenie z siecią, najczęściej to nie moja wina.
ALAN: Cześć Skanerze! Jestem Alan Bit.
SKANER: Hej Alanie! Uważaj! Zawsze powoli mnie zamykaj i precz z paluchami od mojej szklanej tafli.
ALAN: Cześć ci Pamięci RAM! Jestem Alan Bit.
RAM: Hej Alanie! Uważaj! Nie używaj zbyt wielu programów i okienek naraz, bo się przepełnię i komputer będzie jak ślimak.
ALAN: Cześć Procesorze! Jestem Alan Bit.
PROCESOR: Hej Alanie! Uważaj! Dbaj żebym się nie przegrzał i nigdy nie podkręcaj na szybszy bieg niż napisano.
ALAN: Cześć Dysku twardy! Jestem Alan Bit.
DYSK: Hej Alanie! Uważaj! Nigdy nie ruszaj komputerem zanim go nie wyłączysz, bo się mój talerz porysze.
ALAN: Cześć ci Kamero! Jestem Alan Bit.
KAMERA: Hej Alanie! Uważaj! Nie rób mi głupich min jak na ciebie patrzę.
ALAN: Cześć Joysticku! Jestem Alan Bit.
JOYSTICK: Hej Alanie! Uważaj! Nie szarp mną, bo mnie wyrwiesz z gniazda.
ALAN: Cześć Kierownico! Jak się masz?
KIEROWNICA: Hej Alanie! Uważaj! Nie kręć mną dalej gdy już poczujesz opór.
ALAN: Cześć Pendrivie! Jak się masz?
PENDRIVE: Hej Alanie! Uważaj! Żebyś mnie zostawił w kieszeni z rzeczami do prania.
ALAN: Cześć Zasilaczu! Jak się masz?
KIEROWNICA: Hej Alanie! Uważaj! Nie przekręcaj i nie wyrywaj moich kabli.
Â
ALAN: Tato zobacz jakie ogromne pudło ładuje nam sprzedawca do samochodu.
TATA: To właśnie twój komputer. Zawieźmy go więc do domu.
Â
Trzaskają drzwiczki samochodu i warkot odjeżdżającego.
Chwilka muzyki.
Samochód hamuje.
Alan śpiewa: „Mój pierwszy komputerâ€
1:
Komputer jest ładnie zapakowany
A sposób jego złożenia nieznany
Â
Korzystając z pomocy taty
Komputer mój rozpakuję na raty
Â
Najpierw wyjmę jednostkę centralną
W ogromną obudowę wstawioną
Â
Potem kolej na monitor tak duży,
Że aż czerwony się robię na buzi
Â
Połączę je razem kablem wideo
A osobno do prądu sieciowego
Â
Potem podłączę dużą klawiaturę
Do jednostki centralnej krętym sznurem
Â
Gdy już nastąpi myszki podłączenie
Dokona się pierwsze uruchomienie
REFREN:
Pierwszy komputer wypróbować muszę
Odnajdę tu serce, odnajdę duszę
Niech to będzie mój najlepszy przyjaciel
Zdobyć krzemowe serce to mój cel
2:
W napięciu czekamy co też się stanie
A tylko „Proszę czekać†na ekranie
Â
Bo najpierw musi się nam rozpakować
System operacyjny by zarządzać
Â
Całym sprzętem komputera naszego
By każdego programu był kolegą
Â
Tak, że program nie będzie musiał wiedzieć
Skąd inne części komputera chcesz mieć
Â
Pod koniec instalowania systemu
Warto gdy korzystamy z modemu
Â
Bo wtedy system się nam rejestruje
I już na dobre dla nas popracuje
Â
Do tego potrzeba nam Internetu
Doprowadzonego do gabinetu
REFREN:
Pierwszy komputer wypróbować muszę
Odnajdę tu serce, odnajdę duszę
Niech to będzie mój najlepszy przyjaciel
Zdobyć krzemowe serce to mój cel
3:
Dalej do naszej maszyny możemy
Åączyć co tylko sobie wymarzymy
Â
A więc najpierw podłączamy drukarkę
By wszystko co trzeba móc mieć na kartce
Â
Potem warto podłączyć mu głośniki
By móc posłuchać poleceń muzyki
Â
Jeśli chcemy gadać przez sieć za darmo
To mikrofon podłączyć będzie warto
Â
A jeśli chcemy bity, nie papiery
To bardzo użyteczne są skanery
Â
Jeśli zaś naszą facjatę pragniemy
Wysyłać by widzieli co czujemy
Â
Wtedy nieodzowna jest nam kamera
Którą już często notebook zawiera
REFREN:
Pierwszy komputer wypróbować muszę
Odnajdę tu serce, odnajdę duszę
Niech to będzie mój najlepszy przyjaciel
Zdobyć krzemowe serce to mój cel
Â
Na scenie pojawiają się mama i dziadek Alana.
– Wiesz ojcze, Alan jak dostał własny komputer to już zupełnie nie może się od niego oderwać. Cały czas gra albo krąży po Internecie –skarży się matka.
– Dobrze, że mi mówisz. Mam pewien pomysł – mówi dziadek.
– Alanie!
– Witaj dziadku. Dawno cię u nas nie było.
– Chcesz usłyszeć nową bajkę?
– Przecież wiesz, że bardzo lubię twoje bajki – mówi Alan.
Â
Na scenę wchodzi dziewczynka w stroju królewny-księżniczki z lustereczkiem, w które nieustannie jest wpatrzona.
Piosenka „Cudowne lusterkoâ€
1
Od Mikołaja cudowne lusterko
Co daje możliwość przeglądać prędko
Â
Różne księgi i zapiski odległe
Których zawartość mogę czytać biegle
Â
Tak, że bez ruszania się z komnaty
Można poznać te najdziwniejsze światy
Â
REFREN
Księgi czytam i oglądam zawzięcie
Och jak ja kocham to moje zajęcie
Â
Nie myślę o jedzeniu ni o spaniu
Tylko się pogrążam w przeglądaniu
Â
2
Raz czytam o tym jak jeden dzielny król
Miał dwóch młodych paziów za cały swój dwór
Â
Ale kiedy pojawił się ogromny smok
Co pożerał ludzi gdy zapadał zmrok
Â
Król sam wyskoczył do boju ze smokiem
I pokonał go tego dnia przed zmrokiem
Â
REFREN
Księgi czytam i oglądam zawzięcie
Och jak ja kocham to moje zajęcie
Â
Nie myślę o jedzeniu ni o spaniu
Tylko się pogrążam w przeglądaniu
Â
3
Ale najlepsze są rysunki niemałe
Których przeglądanie jest wprost wspaniałe
Â
Jedne pokazują bogate szaty
Co rzadko opuszczają króla szafy
Â
A inne pięknie zdobione kaplice
Gdzie modlą się za swe dziatki rodzice
Â
REFREN
Księgi czytam i oglądam zawzięcie
Och jak ja kocham to moje zajęcie
Â
Nie myślę o jedzeniu ni o spaniu
Tylko się pogrążam w przeglądaniu
Â
Wchodzą król z królową:
– Martwi mnie ta nasza córką tą swą zachłanną miłością do lusterka – mówi królowa.
– A może ona po prostu została zaczarowana – zastanawia się król.
– O Boże, to co my zrobimy – przeraziła się królowa.
– Zaraz ogłoszę, że kto zdejmie czar z królewny ten dostanie jej rękę i a pewno ktoś się znajdzie – postanawia król.
Na to wchodzi Alan przebrany za księcia.
– Pozwól o królu bym zajął się królewną. Jestem wielkim znawcą cudownych lusterek i wiem jak pomóc twej córce – oznajmia Alan rezolutnie.
– Drzwi mego pałacu stoją przed tobą otworem. Idź zajmij się królewną.
Para królewska wychodzi i wchodzi królewna zapatrzona w lusterko.
– Witaj moja piękna pani. Czy widziałaś jak dziś ładnie pachną lilie w twym ogrodzie?
– A czy lusterko może mi też przekazać zapach kwiatów?
– Zostaw je na chwilę i chodź ze mną. Pokażę ci, że poza lusterkami jest też wiele do zobaczenia.
Wychodzą, a na ich miejsce wchodzi narrator-dziadek.
– Jeszcze wiele wysiłku kosztowało księcia by królewna nauczyła się rozsądnie korzystać z lustereczka. Ale jeszcze zanim nasz książę to osiągnął oboje pokochali się, co widząc para królewska wyprawiła im wspaniałe wesele. I żyli długo i szczęśliwie.
Na to wchodzi Alan we współczesnym stroju.
– I jaki z tego morał Alanie?
– Masz rację dziadku. Ja się też dałem zaczarować komputerowi. Ale na tym koniec. Od dziś nie będę zbyt długo siedział przed komputerem.
Â
Alan wychodzi , a na jego miejsce wchodzi mama z tatą.
– Słuchaj no mój tatuńciu. Czy mógłbyś raz oderwać się od tego swojego komputera i zająć się uczeniem syna arytmetyki?
– Tak kochanie. Już to robię.
Wchodzi Alan i razem śpiewają
Piosenka tata-Alan „Ile jest równe: trzy plus dwa?â€
Powiedz mi ile to razem jest trzy plus dwa?
Jak długo na twą odpowiedź czekać mam?
Â
ALAN: To sześć!
Â
Alanie mylisz się, więc pomyśl jeszcze
Spróbuj to nie jest wcale takie trudne
Â
ALAN: Więc pięć!
Â
Brawo, dałeś prawidłową odpowiedź
Teraz spróbuj ile razem jest: trzy plus sześć
ALAN: To siedem!
Â
Oj Alanie, ja już zupełnie nie wiem
Co z tobą robić, bo jesteś leniem
Â
A mnie się też nie chce z tobą ćwiczyć
Więc napiszę program co uczy liczyć
Tata siada za komputerem i pracuje. Alan wychodzi i wraca po chwili ziewając.
Tata odrywa się od komputera i wzywa Alana:
– Siadaj tutaj. Ten program nauczy cię liczyć.
Â
Piosenka komputera: „Licz ze mną Alanie liczâ€
Scena przy obiedzie gdy Alan liczy kluski
Piosenka Alana „Tyle liczenia na co dzieńâ€
1:
Przy stole każdy ma kluski przed sobą
Warto zliczyć ile razem wszyscy mają
Â
Ciocia dwie, wujek cztery to razem sześć
Do tego dziadek ma pięć, bo lubi zjeść
Â
Zatem razem mają jedenaście
A jeszcze moje dwie dadzą trzynaście
Â
REFREN
Tyle wokół rzeczy do policzenia,
Gdy umiesz liczyć to wszystko się zmienia
2
Pierniki z lukrem mama nam piecze
Ciekawe ile to razem ich będzie
Â
Pięć serduszek i cztery pajacyki
Dadzą dziewięć i jeszcze dwa pierniki
Â
Co razem da pierników jedenaście
Najedzą się więc nimi nasi goście
Â
REFREN
Tyle wokół rzeczy do policzenia,
Gdy umiesz liczyć to wszystko się zmienia
3
A na tablicy pani napisała
Licz to Alanie, bo inaczej pała
Â
Dwa plus sześć to razem osiem mi daje
Minus siedem, więc jeden mi zostaje
Â
Pani dziwi się nad sprawnością liczenia
Daje mi szóstkę bez zastanowienia
Â
REFREN
Tyle wokół rzeczy do policzenia,
Gdy umiesz liczyć to wszystko się zmieniaÂ
Â
Powrót Alana ze szkoły: „Dostałem szóstkęâ€
Dzwoni telefon:
– Pana system przeszacowania środków trwałych nie funkcjonuje – słychać podenerwowany głos z głośno-mówiącego telefonu.
– Co pan mówi? – dziwi się tata – Przecież dotąd wszystko działało i byliście państwo zadowoleni – odpowiada tata.
– Tak, ale za tydzień mamy kontrolę z urzędu i nasza księgowa zaczęła dokładnie sprawdzać wyniki, licząc na kalkulatorze. Okazuje się, że wyniki z pana programu są inne – wyjaśnia głos z telefonu.
– Zaraz przyjadę i wezmę się za sprawdzenie – mówi tata skruszony.
Â
Tata wrócił do domu i krzyczy na siostrę Alana:
– Czemu nie włożyłaś sznurówek do swoich butów.
Potem siada przed komputerem i przez jakiś czas pracuje w milczeniu.
– Proszę na placki ziemniaczane – zawołała z kuchni mama.
Na co tata odburknął z nad komputera:
– Ty mi nie zawracaj głowy jakimiś głupimi plackami, kiedy ja szukam pluskiew w moim najlepszym programie.
Kiedy dzieci zajadają się plackami ziemniaczanymi siostra Alana nagle pyta:
– Mamo, a co to są pluskwy?
– Pluskwy to takie robaki, które kiedyś były
powszechne w zaniedbanych mieszkaniach – mama zaczęła wyjaśniać, ale nagle zmieniła głos:
– Ale ty mnie tu nie zagaduj, tylko grzecznie jedz.
Dzieci w ciszy dokończyły jeść placki.
Â
Na trzeci dzień tata obudził nas, wołając:
– Chodźcie dzieci! Przygotowałem wam śniadanie.
Dzieci nie dowierzały własnym uszom. Tata był w wyśmienitym humorze. Alan odważył się więc i podczas śniadania zapytałam go wprost:
– Tato, a dużo tych robaków złapałeś?
Tata najpierw nie wiedział, co powiedzieć, i szczerze zdziwiony zapytał:
– Jakich robaków?
– No, tych pluskiew, co lęgną się w zaniedbanych mieszkaniach – wyjaśniłem.
I wtedy tata zaczął się gwałtownie śmiać, a kiedy się uspokoił, powiedział:
– Kochane dzieci. Muszę was przeprosić za tych kilka nerwowych dni, ale to wina pani księgowej, która sama pomyliła się w rachunkach, a posądziła mój program o to, że źle działa.
Odpluskwiajmy programy
1
Dość dawno temu komputer działał źle
Myślano, że winne jest zapluskwienie
Â
Robaki były zupełnie niewinne,
Kluczem były błędy ludzi naiwne
Â
REFREN:
Bo pluskwy to informatyki zmora
Mogą zrobić z programu potwora
Â
Co zamiast nam-ludziom ułatwiać pracę
Narobić może bałaganu czasem
Â
Odpluskwiajmy, więc wokół nas programy
Patrząc, co skacze za rozsądne ramy
Â
Potem będą główkować programiści
By plan poprawy działania się ziścił
Â
2
Od tych dawnych czasów błędów szukanie
Nazywa się po prostu odpluskwianiem
Â
Powstawały też specjalne programy
Które odpluskwiaczami nazywamy
Â
Â
Początkowo myślałem, że rzeczywiście po-pełniłem jakiś błąd przy jego tworzeniu i usiłowałem go znaleźć, co wśród programistów nazywa się właśnie odpluskwianiem.
To normalne, że pisząc program, popełnia się wiele błędów, które potem mozolnie się usuwa.
Gdy powstały pierwsze komputery, jeszcze o tym nie wiedziano i usiłowano winę zrzucić na robaki
gnieżdżące się wtedy w pomieszczeniu z komputerem. Kiedy sprawa się wyjaśniła, ktoś zaproponował usuwanie błędów nazwać odpluskwianiem, i tak już pozostało.
Pułkownicy, Czerwony i Niebieski, spotykają się na naradzie u Generała.
– Rozkazuję zorganizować wspólną defiladę pododdziału Czerwonych Beretów i pododdziału Niebieskich Beretów – mówi Generał.
– Tak jest, Panie Generale – odpowiadają zgodnie pułkownicy Czerwony i Niebieski. – Czerwone Berety mają iść tuż za Niebieskimi Beretami. Dla porządku wszystkie szeregi mają mieć równą liczbę żołnierzy – kontynuuje Generał.
– Tak jest, Panie Generale.
– Proszę uzgodnić szczegóły – mówi Generał i wychodzi z pokoju.
– Zobaczymy, ilu mamy razem żołnierzy – mówi pułkownik Niebieski.
– U mnie jest 56.
– A u mnie 77, więc razem 133 – odpowiada pułkownik Czerwony.
– Nie tak łatwo będzie ustawić żołnierzy w równolicznych szeregach – zauważa pułkownik Niebieski. – Jeśli przyjmę, że ty potrafisz ustawić swoich 56 żołnierzy w określonym szyku, to i ja będę umiał ustawić taką samą część moich żołnierzy, więc pozostanie mi już tylko 77 minus 56 równa się 21, których ustawienie będę musiał uzgodnić z tobą – spostrzega po chwili pułkownik Czerwony.
– A skoro ty potrafisz ustawić swoich 21 żołnierzy, to i ja będę mógł ich odliczyć, co da mi 56 minus 21 równa się 35 żołnierzy do uzgodnienia z tobą – mówi Niebieski.
– Spróbuj jeszcze raz odjąć moich żołnierzy od swoich, bo ja mam ich mniej – radzi po chwili pułkownik Czerwony.
– Po odjęciu zostanie mi ich tylko 14-tu – posłusznie wykonuje prośbę Niebieski. – Teraz ja odejmę tych twoich 14-tu i zostanie mi 7-miu – mówi Czerwony.
– Mnie też zostało 7-miu – zauważa Niebieski.
I w tym momencie uchylają się drzwi zza których Generał dodaje jeszcze:
– Panowie to ma być porządna defilada więc rozkazuję, by wzięły w niej udział całe oddziały.
Po zamknięciu drzwi pułkownicy od nowa zastanawiają się nad defiladą:
– Ja mam 1001 żołnierzy w oddziale. A ty ilu masz? – pyta Czerwony.
– Ja mam 1078. Czeka nas długi wieczór liczenia – spostrzega Niebieski.
– A co będzie, jak znowu wpadnie Pan Generał z nowym pomysłem? Albo w ostatniej chwili ktoś się rozchoruje? – martwi się Czerwony.
– Wiesz, mam pomysł – mówi Niebieski – Mam w biurze komputer. Zaprogramujemy naszą metodę i już zawsze komputer nam to szybko rozwiąże. – Dobry pomysł. Prowadź.
Po chwili obaj pułkownicy siedzą przed komputerem w biurze Niebieskiego.
– Musimy najpierw ustalić komórki na obliczane wartości – mówi Niebieski wpisując słowa Czerwony i Niebieski.
– Ale może byłyby potrzebne dwa komputery skoro zadanie rozwiązywaliśmy we dwóch? – pyta Czerwony.
– Wystarczy jeden. Przecież pracowaliśmy na zmianę. A to mógłbym już teraz robić sam – odpowiada Niebieski – Pamiętasz, że powtarzaliśmy nasze obliczenia tak długo, aż obie liczby nie zrównały się…Teraz wpiszemy operacje, które komputer będzie musiał wykonywać – kontynuuje Niebieski i zapisuje na klawiaturze „Jak długo Czerwony różny od Niebieski wykonuj:”.
– A teraz od większej odejmij mniejszą – radzi Czerwony.
– Słusznie. Ale najpierw muszę sprawdzić, która jest większa. Zapiszę więc „Jeśli Czerwony > Niebieski, to pomniejsz Niebieski o wartość Czerwony, inaczej pomniejsz Czerwony o wartość Niebieski” – mówi Niebieski.
– Teraz każ mu policzyć – mówi Czerwony. Niebieski posłusznie nakazuje komputerowi liczenie według zadanego programu. Ale komputer uparcie milczy.
– Racja, przecież zapomnieliśmy o zaprogramowaniu naszej komunikacji z komputerem – mówi Niebieski.
– Najpierw wpiszemy instrukcje, które zapytają nas o dane – kontynuuje Niebieski i pisze: „czytaj Czerwony i czytaj Niebieski”.
– A teraz instrukcje wyjścia – mówi dalej i pisze „wyprowadź Czerwony”. Po ponownym uruchomieniu programu komputer pyta o liczby. Niebieski wpisuje 56 i 77, a komputer posłusznie wyświetla 7.
– Działa! Działa! – okrzyki Niebieskiego i Czerwonego zagłusza telefon od Generała.
– Ilu żołnierzy w rzędzie będzie maszerowało na defiladzie? – pyta Generał.
– Chwileczkę Panie Generale – Niebieski błyskawicznie uruchamia program i wpisuje 1001 i 1078.
– Jedenastu – odczytuje liczbę wyświetlaną na monitorze.
– To doskonale – odpowiada Generał.
– I jak ci się Alanie podobał ten film? – zagadał do syna ojciec wyłączając telewizor.
– Całkiem fajne. A te schematy to mi się kojarzą z zabawą w klasy na podwórku.
– Ciekawe spostrzeżenie. A może dałoby się z tego zrobić takie klasy o komputerze?
– To może jutro spróbuję narysować taki schemat na chodniku i chodząc po nim liczyć.
Następnego dnia Alan narysował schemat na chodniku i zbawiał się sprawdzaniem jak z różnych par liczb można zestawić defiladę. Wkrótce znalazło się kilku gapiów zainteresowanych jego zabawą.
– Może nas też nauczysz tej zabawy? – zaproponował jeden z nich. I Alan cierpliwie tłumaczył im reguły zabawy. Jednak najmłodsi koledzy, którzy jeszcze chodzili do przedszkola nie umieli sobie poradzić z odejmowaniem i patrzyli tylko na boku z zazdrością śledząc poczynania kolegów.
Po powrocie do domu Alan znalazł w swojej szafce ołowiane żołnierzyki pomyślał, że można by je wykorzystać do zabawy.
Cały weekend spędził nad kartkami papieru rysując różne wersje schematu blokowego odpowiedniego do zabawy żołnierzykami a nie liczbami.
W końcu narysował schemat, na który nawet tata spojrzał z podziwem i uznaniem dla pomysłowości i zapału syna.
Â
Â
Â
Kiedy nadeszło popołudnie Alan przywołał bawiących się na podwórku przedszkolaków i nauczył jak po pobraniu pewnej liczby czerwonych i niebieskich żołnierzyków można uzyskać w kieszeni tyle ich ile potrzeba w szeregu, a następnie z wszystkich zestawiać defiladę.
Odtąd już wszystkie dzieci mogły bawić się w zestawianie defilad.Więc jednak zostałeś informatykiem Alanie.
Potrafisz pokierować
Â
Â
Â
