Slump

Felek budzi się powoli. Przeciąga się. Patrzy na zegarek.
– Jeszcze dużo czasu do szkoły. Dzisiaj idę dopiero w południe – myśli.
Wstaje. Myje się w łazience. Wycierając się, przechodzi do salonu i pilotem włącza telewizor. Wprawnie przełącza się na telegazetę i wybiera odpowiednią stronę. Przez chwilę patrzy nie ogąc się zorientować w obserwowanych na ekranie liczbach. Przełącza na odbiór telewizyjny. Spiker wiadomości właśnie kończy wypowiedź:
– …w ten sposób wielkie nadzieje pokładane w firmie URANsoft i jej rzekomo rewelacyjnym programie legły w gruzach. Inwestorzy, którzy zakupili akcje tej firmy w okresie hossy ponieśli teraz dotkliwe straty.
– Przechodzimy do wydarzeń zagranicznych – obraz na ekranie zmienił się.
Felek stał jak skamieniały . Nie wyłączając telewizora podszedł do komputera. Włączył go i pomyliwszy się dwukrotnie wreszcie uzyskał obraz konta maklerskiego rodziców. Patrzył i niedowierzał własnym oczom. Sumaryczna, przybliżona kwota jaką mógłby uzyskać sprzedając posiadane papiery wartościowe była połową wartości z dnia, w którym pierwszy raz włamał się na ich konto. Spojrzał jeszcze na wartość z poprzednich dni. Była o dwadzieścia procent wyższa od wyjściowej kwoty.
– Czemu ja tego nie sprzedałem? Czemu ja się w to bawiłem? Oni mie zabiją?… – powtarzał te zdania bez końca krążąc po pokoju rodziców.
W pewnym momencie spojrzał na otwarte okno i jednym skokiem znalazł się na parapecie. Usiłował jeszcze przytrzymać się framugi ale jego ręka ześliznęła się i całym ciężarem ciała runął na zewnątrz.