Sherlock Holmes i Arsen Lupin

– Jakaś kobiecina do pana Holmesa – zapowiada służąca.
– Wpuść ją tutaj.
Nieco otyła jejmość wtacza się do pomieszczenia rozsiewając zapach czosnku.
– Proszę siadać pani Richmoore i powiedzieć nam więcej szczegółów na temat tego nieszczęśnika spod dorożki pani męża.
– A skąd pan wie kim jestem i z czym przychodzę? – kobiecina jest zdumiona.
– Ależ to sam Sherlock Holmes – gani ją doktor Watson.
– W gazecie piszą, że dorożkarz o nazwisku Richmoore, którego żona handluje na targu czosnkiem został zatrzymany pod zarzutem rozjechania przechodnia.
– Ratuj go drogi panie. Mój mąż żadnego przechodnia nie widział i nie wie skąd się tam znalazło jego ciało.
– Zatem zrobimy obdukcję – zdecydował detektyw.
Kiedy znaleźli się w prosektorium Holmes po oględzinach zwłok pyta:
– I co sądzisz o tym Watsonie?
– Powóz musiał jechać z dużą prędkością albo nawet przejechało go kilka powozów – powiedział Watson.
– I nic nie zwróciło twojej uwagi?
– Jak to nic? – oburzył się Watson.
– A przyjrzałeś się temu fragmentowi ciała? – Holmes odchylił fragment klatki piersiowej.
– Wydaje się równo ucięte. Czyżby koło było tak ostre?
– Źle! Ten człowiek został najpierw zabity nożem wbitym między żebra, a dopiero potem rozjechany przez dorożkę.
– Zdumiewające! A jak to się stało, że dorożkarz go nie zauważył?
– Widzisz te fragmenty czarnego płótna?
– Może to jego odzież?
– Nie to jest tkanina, którą owinięto zwłoki aby dorożkarz ich nie zauważył. Imitowała bruk.
– Zatem uwolniliśmy dorożkarza z oskarżenia?
– Tak, ale my musimy dowiedzieć się kto i w jakim celu popełnił tę zbrodnię. Wezwijmy Arsena Lupin.
Ten rozpoznaje w zmarłym wielkiego złodzieja kosztowności.
– Zatem mordercą jest baron deBrujonac.
– Skąd to dedukujesz Holmesie – pyta Arsen.
– W jego kieszeni znalazłem zniszczony list, z którego został jedynie herb barona. Natomiast z prasy wiem, że baronowi skradziono wspaniałą kolię. Zapewne złodziej nie chciał jej oddać mimo, że baron go podejrzewał, więc w szale wściekłości zabił go.