Z koleżanką z pracy spotkałem się przypadkiem. Trochę pomogło to, że niedawno przeprowadziłem się w jej okolice. Teraz mieszkałem z rodzicami raptem w odległości 300 metrów. W pewnej chwili wygadałem się, że mam płytę Pink Floyd „Ciemna strona Księżycaâ€. Dziewczyna bardzo się tym zainteresowała, a mnie wprowadziło w zdumienie jej zainteresowanie rockiem. Nie znałem wielu takich dziewczyn. Wyraziła nawet chęć odwiedzenia mnie, aby posłuchać płyty, ale ziściło się to znacznie później. Tym niemniej pojawiło się już między nami to „cośâ€ bym odważył się zaprosić ją na rejs po Mazurach. Miałem bowiem już wtedy uprawnienia żeglarskie – byłem sternikiem jachtowym, a koledze z pracy, któy chciał wybrać się na żagle z narzeczoną brakowało tego, więc mnie zaprosił. Zachęcał też bym popłynął ze swoją dziewczyną. Ponieważ właśnie rozstałem się z poprzednią postanowiłem zaryzykować tę nowo rozwijającą się znajomość. Dziewczyna z sąsiedztwa wykazała się odwagą i zgodziła się. W ten sposób popłynęliśmy we czwórkę na wspaniały rejs, który z dziewczyną do dziś wspominamy, bo szybko zostaliśmy parą, a potem pobraliśmy się.
