Programming

Robert obudził się w kompletnych ciemnościach.
– To już koniec. Nie zasnę do świtu – pomyślał.
Wstał. Założył szlafrok i zapalił światło, które ukazało umieszczony pod oknem sprzęt komputerowy. Robert podszedł do komputera i ożywił jego ekran ruchem leżącej na stole myszki. Ukazał się pulpit narzędzia programistycznego z załadowanym już projektem, nad którym przerwał pracę poprzedniego dnia. Uruchomił testowanie przygotowywanego programu. Po kilku minutach stwierdził błędne odczytywanie przez program czynności wykonywanych myszką.
– Trzeba szukać błędnego kodu. Tylko, w którym miejscu? – pomyślał. Kolejno testował różne hipotetyczne miejsca wystąpienia błędu. Pozbawiał moduł różnych dodatkowych możliwości byleby tylko wykryć swój błąd w oprogramowaniu. Niestety błędne zachowanie programu powtarzało się z uporem maniaka. W końcu gdy za oknami już świtało przerwał te wysiłki i udał się do kuchni. Sprawnie przygotował sobie śniadanie i włączył radio. W pewnej chwili aż usiadł porażony nagłą myślą.
– Ależ tak. Oczywiście – wykrzyknął i szybko pobiegł w kierunku swego pokoju. Kilka minut zajęło mu odtworzenie kodu w postaci jaką pozostawił poprzedniego wieczora. Następnie sprawnymi ruchami myszki zmienił odpowiedni fragment kodu swego programu i przystąpił do ponownego testowania.
Błąd powtarzał się uporczywie.
– Zaraz, zaraz. Ta poprawka była konieczna by program działał poprawnie. Ale może potrzebne jest coś jeszcze – pomyślał. Chwilę przeglądał kod programu aż w końcu znalazł i poprawił wyraźny błąd, którego wcześniej nie dostrzegł. Po uruchomieniu program, rzeczywiście zaczął zachowywać się w sposób poprawny. Nie wytrzymał.
– Działa. Ach, jak świetnie działa – wykrzyknął.
Poczuł się zmęczony. Zakończył więc pracę i wziął prysznic.
Wychodząc spod prysznica usłyszał dzwonek domofonu. Podniósł słuchawkę do ucha i zapyatał:
– Kto tam?
– To ja Felek – odezwał się znajomy głos.
– Wchodź na górę – odpowiedział Robert.
– Przepraszam, że tak wcześnie. Pewnie cię obudziłem. Usprawiedliwia się Felek w progu.
– Kochany! Ja już dzisiaj całkiem ładny program uruchomiłem – chwali się Robert.
– Bo ja do ciebie właśnie w sprawie programu – mówi Felek wyciągając książkę.
– O, widzę, że masz CD-ROM – mówi Robert.
– Właśnie. Tu są programy napisane w jakimś języku programowania nazwanym jednoliterkowo �C�. A ja zupełnie nie wiem co z nimi zrobić by działąły w moim komputerze. Dwukrotnie w nie klikam. Coś wyskakuje ale wykonywać się nie chce.
– Bo pewnie nie masz kompilatora języka C. Ja mam taki, to zaraz spróbujemy – mówi Robert wkładając CD-ROM do napędu swego komputera.
– Najpierw uruchamiam środowisko języka C. Teraz wczytuję do jego edytora twój program i uruchamiam kompilację – powoli tłumaczy wykonywane czynności Robert.
– A gdzie są wyniki? – niecierpliwie pyta Felek.
– Zdaje się, że na to będziemy musieli trochę poczekać.
– Więc może rozegramy partię szachów – proponuje Robert.
– Dobrze – zgadza się Felek. Robert uruchamia inny program i na ekranie pojawia się kolorowa, trójwwymiarowa szachownica.
– To jeden z moich pierwszych programów – chwali się.
– Bierz białe i zaczynaj, bo nie wiem jak się tym twoim programem posłużyć – proponuje Felek. Mniej więcej po godzinie, jaką zajęło chłopcom rozegranie partii szachów, program prognozujący wyświetlił wyniki obliczeń.
– Czy zawsze tak długo będę musiał czekać na wyniki? – pyta Felek.
– To i tak krótko jak na tak poważne obliczenia. W firmach korzystają z superkomputerów by przyśpieszyć te obliczenia – objaśnia Robert.
– Czekaj. przecież ja mam wujka w �Centrum superkomputerowym�. Zaporaszał mnie do odwiedzin – przypomina sobie Felek.
– No widzisz. Tylko czy ci pozwoli wykonywać te obliczenia? – zastanawia się Robert.