Prawie natychmiast po wysłaniu listu przez Mariolkę odezwał się charakterystyczny dźwięk zgłoszenia do nawiązania połączenia wideokonferencyjnego. Mariolka nie zastanawiając się wiele nacisnęła przycisk gotowości nawiązania połączenia i na ekranie pojawił się rzeczywiście przystojny blondyn, choć z wyglądu mógł już wyrastać z wieku nastolatka.
– Witaj Mariolko! Jestem jacek. Fajnie, że odpowiedziałaś na moje ogłoszenie, na pewno nie pożałujesz. Mam ci tyle do powiedzenia. Czy wiesz czym się różni kelnerka od kelnera? – zaczął brawurowo.
– Nie wiem – bąknęła Mariolka. Odpowiedź na to pytanie i kilka następnych dowcipów nie było zbyt wyszukanych, a raczej prostacko sprośnych. Po takiej serii Jacek zaproponował prostą grę karcianą, w której pośredniczył komputer wyświetlając karty na ekranie. Po kilku minutach tej nowej zabawy sam pomysłodawca stwierdził:
– Wiesz ta gra jest trochę nudna, ale może byśmy ją tak urozmaicili by warto było wygrywać?
– Ale ja nie mam pieniędzy – szybko zastrzegła się Mariolka.
– Zamiast pieniędzy moglibyśmy dawać fanty w postaci części zdejmowanej z siebie garderoby. Co o tym myślisz?
– O nie. wiem do czego to prowadzi – gwałtownie zaprotestowała Mariolka.
– Nie bój się. Przecież ty jesteś tam a ja tu. Nic ci nie grozi. Zresztą ja wcale dobrze nie gram.
Jacek był tak przekonujący, a perspektywa dalszej nudy tak nieznośna, że Mariolka zgodziła się na te warunki.
Pierwsza gra skończyła się zresztą dla Jacka fatalnie bo został w samych… skarpetkach. W kolejnych jednak również Mariolka coraz bardziej musiała się obnażać. W ferworze zabawy zapominała jednak o poczuciu wstydu.
