– Musisz mi tak przeszkadzać w pisaniu? Masz przecież wakacje, więc lepiej gdzieś wyjedź – zaproponowała moja dziewczyna.
Westchnąłem. Tak to jest z pisarzami. Wyjechałem nad morze, ale nie przestałem o niej myśleć. Może coś jej kupić? Rozmyślałem chodząc wzdłuż straganów na nadmorskim bulwarze. Mój wzrok zatrzymał się na pocztówkach. Ściślej jedna z nich przypomniała mi pocztówkę z powieści mojej dziewczyny. Była na niej uwieczniona przepiękna muszla. Kupiłem ją i wróciłem do domu by zajrzeć do laptopa, na którym był ten fragment powieści. Dosłownie przepisałem ten pełen miłości tekst. Nawet podpis. Tylko adres musiał być inny. Po chwili wahania nakleiłem znaczek i wrzuciłem do skrzynki pocztowej. Niecały tydzień później recepcjonista mojego hotelu zatrzymał mnie:
– Jest kartka dla pana – mówił, a wręczając ją mruknął pod nosem – Kartka z wakacji to jeszcze rozumiem, ale odpisywanie to już kompletne dziwactwo.
Czytałem zaciekawiony. Moja dziewczyna weszła w rolę swojej bohaterki piszącej do zakochanego chłopaka. Tego w książce nie było. Pod podpisem bohaterki napisała jeszcze „P.S. Dzięki za inspiracjęâ€. Uśmiechnąłem się. Widocznie mój dowcip tak ją poruszył, że wymyśliła rozwinięcie tej historii. Muszę przyznać, że cięta odpowiedź zmroziła nawet mnie, ale była świetna i pasowała do klimatu i fabuły powieści. Chyba mimowolnie przyczyniłem się do pewnego rozwinięcia dzieła literackiego. No, cóż. Takie są blaski i cienie bycia chłopakiem pisarki.
