Wędrowny

To nie był pierwszy mój obóz wędrowny. Łaziliśmy po jakichś górach. Miałem szesnaście lat. Nocowaliśmy w szkolnych schroniskach w wieloosobowych salach z piętrowymi łóżkami. Pewnego dnia obudziłem się wcześnie rano.
– On jest zupełnie taki jak ja – usłyszałem.
– Ale coś z nim jest nie tak. Czy on jest homo? – to był głos drugiej dziewczyny.
– Cii…
– Z nikim się nie kontaktuje. Tylko chodzi za nim ten smarkacz – To o mnie chodziło! Przyczepił się właściwie nie wiem dlaczego jakiś młodszy obozowicz. Równolatki trzymały się z daleka. Nie wiedziałem czemu tak było.
W końcu porozmawiałem z dziewczyną, której wpadłem w oko. Nie była ładna jak na mój gust i dwa lata starsza. Nie zaprzyjaźniliśmy się. Dziś trochę szkoda.
Za to wpadła mi w oko inna dziewczyna, co prawda nie tylko mnie. Trochę rozmawialiśmy. Próbowałem z nią tańczyć, ale ona się bała, że się wygłupimy i pewnie miała rację. Nie zapomnę jak się rozstawaliśmy na stopniach pociągu kiedy wysiadałem stację wcześniej. Nie odważyłem się poprosić jej o numer telefonu. Do dzisiaj nad tym się zastanawiam. Może zmieniłoby to moje życie? Ale nie narzekam. Mam kochającą żonę i dzieci. Czasem im nie dorównuję.