Pewnego dnia kiedy po wejściu do firmowej kuchni kliknąłem w przycisk ekspresu do kawy zauważyłem, że Eryk tak jakoś się skulił i szybko wyszedł. Myślałem, że coś mi się przewidziało, ale kolega coraz rzadziej był widywany w tej kuchni. Zauważyłem, że przestał pijać ciepłe napoje, a tylko przynosił ze sobą butelki z wodą.
– Możesz mi zrobić zestawienie miesięczne sprzedaży żeli do golenia? – poprosił pewnego dnia.
– Przecież to banalne. Zawsze sobie z tym radziłeś – odpowiedziałem.
– Ale coś mi się dzisiaj psuje komputer. Pomóż mi, proszę – powiedział to wpatrując się we mnie błagalnym wzrokiem.
Zrobiłem mu tę przysługę, ale on coraz częściej zgłaszał takie prośby.
– Wiesz, że Eryk poprosił o przeniesienie? – zagadała mnie nasza sekretarka.
Okazało się, że kolega poprosił o zmianę stanowiska analityka na zwykłego roznosiciela papierowej korespondencji po biurze. Decyzja zaskakująca, bo pensja co najmniej dwa razy niższa. Kiedy go zapytałem o powody ten mi odpowiedział:
– Wiesz? Coraz gorzej radziłem sobie z komputerem, a to nowe stanowisko w ogóle nie wymaga ode mnie korzystania z niego.
Kilka tygodni później wpadłem na niego całego zasapanego na siódmym piętrze:
– Wygląda jakbyś przebiegł z dziesięć kilometrów. Co się dzieje? Masz kłopoty z sercem?
– Nie. Tylko tak jakoś odzwyczaiłem się od korzystania z windy.
Nie mogłem tego zrozumieć. Wkrótce Eryk w ogóle odszedł z firmy. Na kolejne jego urodziny złożyliśmy się na skromny prezent i zostałem wyznaczony by mu go dostarczyć. Udałem się pod jego domowy adres:
– Eryk tu już od pół roku nie mieszka – objaśniła mnie sąsiadka.
– A co się z ni stało?
– To pan nie wie? Przecież to trwa już od dawna. Bardzo mu przeszkadzało, że do pracy musiał dojeżdżać tramwajem. Próbował chodzić, ale to za daleko. Nawet roweru nie mógł już zaakceptować.
– A gdzie jest teraz?
– Napisał do mnie kartkę z USA z miejscowości zamieszkałej przez Amiszów. Pisze, że dopiero tam w oddaleniu od wynalazków techniki poczuł się szczęśliwy.
