Od początku

Nie to nie może być niebo. Widać jednak Bóg nie wysłuchał mnie i wylądowałem w piekle.
– Kto przekroczy tę linię ten zginie – wykrzykiwał mężczyzna w progu pokoju.
Ten w kącie na łóżku bełkotał straszliwie. Po chwili dostrzegłem, że jest związany. Spojrzałem w okna. Zza krat z trudem przedzierało się słońce.
Chciałem wstać, lecz powstrzymały mnie zawroty głowy. Po chwili do pokoju zajrzał młody człowiek w kurtce. Spojrzał na mnie i ucieszył się.
– Już miałem wychodzić, ale postanowiłem sprawdzić czy pan się już nie obudził.
– To gdzie ja właściwie jestem – spytałem zdezorientowany.
– To pan się nie domyśla?
Pokiwałem przecząco głową.
– W szpitalu psychiatrycznym. Tu się standardowo bada niedoszłych samobójców.
– A więc jednak. Nie udało się.
– Nie masz się czego smucić. Żyjesz. I musisz zacząć wszystko od nowa. To twoja szansa.
– Myślisz? – odruchowo też przeszedłem na ty, bo to co powiedział poruszyło mnie.
Ta rozmowa okazała się kluczowa. Postanowiłem zapomnieć o mojej nieszczęśliwej miłości. Już zapomniałem. Przenieść się do dużego miasta. Pracę na pewno znajdę, ale chcę się też uczyć. Pójdę na studia. Zawsze pociągały mnie komputery, a jak mi się uda to będę miał poszukiwany zawód i dobrze zarobię. Mogę zupełnie zmienić swoje życie.
To postanowienie pomógł mi zbudować ten młody doktor. Dopiero co po studiach. Byłem jednym z jego pierwszych pacjentów. Jak tylko mi się ułoży to wyślę mu kartkę. Żeby wiedział, ze o nim pamiętam i pomocy jakiej mi udzielił.