Tata programista to prawdziwy skarb. Niby cały czas jest w domu. Ale nawet jak jest, to jakby go nie było. Gdy siedzi przed komputerem, to można szaleć do woli. Nawet, gdy je z nami obiad, możemy z siostrą trochę się powygłupiać, bo on ciągle myśli o swoich programach. Za to przy myciu trzeba uważać, żeby tatusiowi nie pomyliły się szczoteczki do zębów, gąbki albo ręczniki.
   Pewnego razu mama mówi do taty:
– Słuchaj no, stary – mama była trochę zła. Przecież ten twój syn w ogóle nie umie liczyć. Czy mógłbyś raz oderwać się od tego twojego komputera i trochę z nim poćwiczyć?
   Tata posłusznie zaczął mnie odpytywać. Jednak po chwili widzę, że o czymś intensywnie myśli. Ale niestety nie można mu dać byle odpowiedzi, bo on ma chyba kalkulator w głowie i matematyka mu się nigdy nie myli. Jednak zajmowanie się mną szybko tatę zmęczyło i zaraz wrócił do swego komputera.
   Wieczorem tata oderwał się na chwilę od komputera i całując mnie na dobranoc, powiedział z tajemniczą miną:
– Szykuję dla ciebie niespodziankę.
   Gdy wstałem rano, tata oczywiście nadal tkwił przed komputerem. Ale gdy mnie zobaczył, powiedział:
– Właśnie przygotowałem tę niespodziankę.
– A co to jest? – zapytałem.
– Siadaj przed komputerem i licz – powiedział.
Okazało się, że tata napisał program, który sprawdza moje umiejętności liczenia.
– Ale ja nie umiem się tym posługiwać! – zaprotestowałem gwałtownie.
– Tu nic nie trzeba umieć. Wystarczy, że będziesz wstukiwał właściwe cyferki i naciskał klawisz ENTER, a komputer zrobi resztę.
   Zrobiłem jak kazał. A tu słyszę:
– Åups!!!
– Tato, czemu mnie bijesz! – wołam
– Wcale cię nie dotknąłem. To tylko komputer sygnalizuje, że dałeś nieprawidłową odpowiedź. Popatrz na tę smutną buzię – mówi tata.
   Zrobiło mi się głupio i zanim dałem następną odpowiedź, dokładnie sprawdziłem na palcach, co wprowadzam.
   Tym razem z komputera rozległy się oklaski, a buzia z ekranu radośnie się uśmiechała.
   Odpowiedziałem jeszcze na kilka pytań, ale zabawa szybko mnie znudziła i włączyłem swoją ulubioną grę.
– No tak, a ja myślałem, że ty ćwiczysz – usłyszałem w pewnej chwili głos taty.
– Wiesz tato, to jest trochę nudne. Ja wolę sobie postrzelać – odpowiedziałem.
– Jak nie pracujesz, to ustąp mi miejsca przy komputerze – zażądał tata kategorycznie.
   Musiałem odejść. A tata zamruczał:
– Już ja znajdę na ciebie sposób, łobuzie.
   I znowu pochłonął go komputer.
   Następnego dnia była wigilia, a tata z uśmiechem zapytał:
– A może chciałbyś się dowiedzieć, co ci pod choinkę przyniesie Mikołaj?
– Powiedz mi zaraz, tato – mówię błagalnym tonem.
– Ja jeszcze nie wiem. Ale zapytaj komputera. Jak odpowiesz na wszystkie jego pytania z arytmetyki, to on ci powie, jakie prezenty dostaniesz.
   Rad nie rad siadłem, więc przed komputerem, odpowiadając na jego nudne pytania.
   Gdy na ekranie pojawiły się wreszcie rysunki prezentów, usłyszałem głos siostry:
– Chodź szybko. Zobacz, co ci przyniósł Mikołaj.
