Jolka

Jolkę poznałem dawno, ale dopiero na początku lata kiedy mi napisała „Bez Ciebie jest mi źle.” zdecydowałem się do niej pojechać. Zaraz po pracy wskoczyłem na motocykl i skierowałem się do niej. Nie przewidziałem, że nie starczy benzyny. Usiłowałem kogoś zatrzymać świecąc latarką. Bezinteresownie pomógł mi jakiś motocyklista przelewając rurką ze swojego baku i dalej już bez przeszkód dojechałem do Jolki. Ta bez zbędnych ceregieli zaprowadziła do sypialni, a ją wziąłem najdelikatniej jak umiałem, a z jej oczu płynęły łzy i była taka czuła jak żadna dotąd. Za ścianą spał jej kilkuletni syn. Jolka bała się, że mały nas zobaczy i opowie o wszystkim jej mężowi. Było nawet bardziej emocjonująco, bo kryliśmy się jak nastolatkowie.
-Nigdy aż tak tego nie przeżywałam – powiedziała mi w końcu ze łzami na policzkach, które ja zlizywałem smakując ich słodyczy, bo były tak słodkie jak krew.
Rano musiałem wracać do pracy. Ona zrobiła mi śniadanie. I tak to powtarzało się jeszcze wielokrotnie. W któryś weekend widzieliśmy zaćmienie słońca. Następne będzie może za sto lat. Opowiedziałaś mi o mężu, który ciułał zielone pracując za granicą. Miał kiedyś narzeczoną, ktora go zdradzała z bogatymi Arabami. Często kąpaliśmy się zupełnie nadzy w basenie po upiciu się markową wódką. Aż pewnego dnia Jolka mnie nie wpuściła, bo to on przyjechał. Jakoś nigdy później nie zawitałem u niej. Nie wiem ciągle dlaczego zaczął się ten romans z Jolką i czemu nagle zgasł. Nie zostałem sam, ale tęsknię za Jolką.