– Cześć brat. Jak się czujesz? Ania pochyla się nad obandażowaną głową chłopca.
– Huczy mi w głowie i potwornie suszy – mówi szeptem.
– Przyniosłam ci kompot. Spróbuj. To pomaga – zachęca nalewając kompot do szpitalnego naczynia i wsuwając jego końcówkę w usta brata.
Chłopiec powoli pije.
Obok kobieta pochyla się nad innym chłopcem w tym samym wieku:
– Felku. Słyszysz mnie – mówi.
– Słyszę, ale wolałbym umrzeć.
– Dlaczego? Co się stało? Jakaś dziewczyna? – pyta z niedowierzaniem matka.
– Mamo. Ja sprzeniewierzyłem wasze pieniądze. Włamałem się na konto maklerskie ojca i ryzykownie zainwestowałem – zwierza się Felek.
– Ależ synku. To nie jest takie istotne. Przecież te pieniądze i tak miały być dla ciebie. Ważniejsze żebyś ty żył i był zdrowy – perswaduje matka.
– To tylko ty tak mówisz mamo bo mnie kochasz, ale ojciec na pewno mi tego nie wybaczy… – dramatycznym tonem mówi Felek.
– A właśnie, że ci wybaczam wtrąca się do rozmowy, przybyły przed chwilą ojciec.
– Naprawdę. Tato…- Felkowi łzy nachodzą do oczu.
– Nie znaczy to bym popierał twójniecny czyn. Ktoś mógłby cię za coś takiego oskarżyć przed sądem, bo to jest tak jak kradzież. A poza tym musisz zrozumieć, że istnieją granice ryzyka, których przekraczać nie wolno.
Tymczasem obok Ani udaje się nawiązać rozmowę z bratem:
– Wiesz. Ten Paweł, co zawsze biega z notebookiem znalazł wydawcę na te swoje pamiętniki. Przesłał wyjątki kilku wydawnictwom i jedno z nich się zainteresowało. To jest dopiero coś: nastolatek wydaje własną książkę.
– Może to cię przekona, że warto korzystać z komputerów – mówi brat.
– Mnie przekonał już ktoś inny. Wiesz, że przygotowujemy z Markiem bazę danych o antycznych meblach produkowanych w ubiegłych wiekach w naszym mieście. Na takie meble mnie nie stać ale informacje o nich mogę gromadzić bez przeszkód – z przekonaniem mówi Ania.
– Cześć Alek – niesmiało odzywa się Walek, który cicho wszedł na salę z niewielką paczką.
– Wynoś się stąd ty morderco – Alek podnosi się na rękach z trudem wykrzykując słowa.
– Ależ Alku. On pewnie chciał cię tylko przeprosić – uspokaja go Ania.
– Ja naprawdę nie chcę cię denerwować. Przyjmij tylko moje przeprosiny i ten drobny upominek jako zadośćuczynienie. Życzę ci szybkiego powrotu do zdrowia – powiedział Walek i odwrócił się wychodząc z sali.
