Brat

Doskonale pamiętam ten dzień kiedy go po raz pierwszy zobaczyłem, chociaż nie miałem jeszcze nawet trzech lat. Jak większość ważnych wydarzeń w naszym domu nie obyło się bez pośrednictwa telefonu. To mama gdzieś dzwoniła przekazując jakąś ważną wiadomość. Tak to zapamiętałem. A potem przyjechała kremowa karetka pogotowia, z której wysiadł lekarz przynosząc na nasze poddasze walizeczkę pełną kolorowych buteleczek, że aż mi się oczy zaświeciły. W chwilę później tata wziął mnie za rękę i zaprowadził do sąsiadki, ale nie do matki kumpla Krzysia, lecz jeszcze piętro niżej. Spędziłem tam całe popołudnie i wieczór. Kiedy wróciłem atmosfera w domu była podniosła. „Masz swojego braciszka” – usłyszałem. Zawsze chciałem mieć brata, ale myślałem raczej o kimś starszym kto by mnie bronił. Maluszek z lekka mnie rozczarował, jednak nie trwało to długo. Ja już tego nie pamiętam, ale podobno zdarzało się, że stawał w mojej obronie. Ja oczywiście też byłem cały za nim pomimo naszych braterskich potyczek. Okazją były chociażby partie szachów. Gdy przegrywał podbita plansza leciała w górę, a pionki i figury we wszystkie kąty. Pamiętam jak wkurzała mnie wychowawczyni na koloniach, która była niesprawiedliwa wobec niego. Wzruszała mnie pierwsza komunia brata. Przejmowałem się kiedy i on walczył o przyjęcie na studia. Byłem z nim kiedy niespodziewanie popadł w tarapaty zdając na stopień sternika jachtowego. Teraz też jesteśmy blisko. Jest gotów na każde wezwanie kiedy potrzebuję pomocy.