Blokowisko

Wszedłem między bloki kiedy zadrżała moja komórka. Odczytałem „Boję się. Chyba ktoś za mną idzie”. Nagle rozległ się pisk opon odjeżdżającego samochodu. Popędziłem w tam, a on już przemieszczał się wąskimi uliczkami. Gnałem na skróty do głównej ulicy. Kiedy mnie mijał zdołałem odczytać rejestrację. Wróciłem i na chodniku zauważyłem legitymację szkolną. To była Nina z naszej klasy. Szybko wybrałem inny numer:
– Cześć wuja, mam sprawę porwania – zacząłem.
– Nie żartuj Max – odpowiedział mi głos wujka imponującego swoją spluwą.
Zdałem mu sprawę z incydentu.
– Pełna profeska – usłyszałem – a teraz idź proszę do domu i zostaw to nam. Jak tylko coś zdziałamy dam znać.
Ruszyłem ulicą. Samochód stał na podjeździe jakiejś rudery. Wszedłem do środka przez uchylone drzwi i stanąłem nadsłuchując gdy z piwnicy dobiegł krzyk. Zbiegłem schodami. Spod drzwi piwnicy wydostawało się światło. Ostrożnie je uchyliłem. W środku stali młodzi mężczyźni otaczając szamocącą się dziewczynę.
– Ktoś tu jest – na okrzyk wszyscy odwrócili się do mnie.
– Też byś chciał zobaczyć jak to jest? Może ktoś ma ochotę na chłopca? – odpowiedział mu rechot.
– Nie! Zostawcie go – rozległ się krzyk Niny.
– Ach wy się znacie? Więc jak nie będziesz nam posłuszna to utniemy mu kutasa i damy ci do zjedzenia.
– Nina nie daj się – zawołałem.
Odpowiedział mi gromki rechot. Zajęli się Niną rozbierając ją. Dyskretnie sięgnąłem do kieszeni. Udało mi się wybrać ostatni numer telefonu. Wujek z oddziałem przyjechał po kwadransie.